You are currently viewing Współczucie

Współczucie

Dawno temu, gdy jeszcze odprowadzałam córkę rano do szkoły, zdarzało mi się po drodze skręcić do małej kawiarni. I jeszcze przed pracą zamawiałam filiżankę kawy. Taka odrobina luksusu na dobry początek dnia. Sięgałam wtedy po książkę z półki: „Sztuka szczęścia. Poradnik życia. Jego Świątobliwość Dalajlama.”

Otwierałam ją na przypadkowej stronie i czytałam fragment.

Kiedy przyszła pandemia i kawiarnie opustoszały, kupiłam własny egzemplarz książki. Przeniosłam ten rytuał do domu. Kawa, chwila ciszy, kilka zdań. Słowa, które skłaniają do refleksji.

Do dziś to praktykuję. Teraz najczęściej robię to w dzień wolny np. weekend.

Dziś otworzyłam książkę i przeczytałam taki fragment:

„Pamiętam pewnego starszego mistrza pieśni, który mieszkał w klasztorze Namgjal. Spędził on dwadzieścia lat jako więzień polityczny w chińskim więzieniu i obozach pracy. Kiedyś spytałem go o najtrudniejszą sytuację, jakiej musiał stawić czoło w więzieniu. Nieoczekiwanie odparł, że najbardziej bał się tego, że mógłby utracić współczucie dla Chińczyków!”

Zamyśliłam się nad tym zdaniem.

Czym jest współczucie?

Nie litością. Nie zniżaniem się do drugiego ale uznaniem jego człowieczeństwa nawet wtedy, gdy rani, gdy wydaje się wrogiem.

Współczucie to decyzja serca, by nie pozwolić sobie na zamknięcie się w rozgoryczeniu, bólu, planowaniu zemsty.

To coś więcej. Nawet pokuszę się o stwierdzenie, że to wierność miłości (szeroko pojętej), nawet wtedy, gdy świat uczy odwetu.

I pomyślałam, że prawdziwe współczucie jest jak oddech bo bez niego dusza umiera.

„Najbardziej bałem się tego, że mógłbym utracić współczucie…”

A ja dziś myślę, że nie ma większej odwagi niż ta, która pozwala kochać nawet w obliczu krzywdy.

Gdzieś dawno temu przeczytałam, że „Współczucie jest aktywną formą miłości”

Podpisuję się pod tym dwoma rękami.

Z wdzięcznością.

Podoba Ci się moja twórczość?

ZOSTAŃ PATRONEM

Dodaj komentarz