Ławeczka
Dziś rano słuchałam opowieści kobiety, która przeprowadziła się z Kalifornii do Włoch.Mówiła o tym, jak bardzo zmieniło się jej podejście do dobrostanu.W USA wellness i wellbeing stały się całym przemysłem. Żelki antystresowe, kamizelka obciążeniowa (nie wiem co to jest ale tak mówiła: weighted vest), specjalistyczne masaże, coraz lepsze siłownie… I tylko w kalendarzu coraz mniej miejsca na samo życie.We Włoszech wszystko okazało się zaskakująco proste.Proste jedzenie, dużo chodzenia, rozmowy z ludźmi, słońce i morze.I jeszcze coś.Przestała się dziwić, że w środku dnia wszystko jest zamknięte na kilka godzin. Nikt nie robi afery, że właśnie teraz nie może czegoś kupić. Kupi później.Oraz odkryła dolce far niente czyli słodycz nicnierobienia. Mówiła o tym jak bardzo lubi tak po prostu patrzeć i obserwować ludzi. I wtedy przypomniały mi się obrazki z dzieciństwa.Ławeczki przed domami a na nich ludzie siedzący obok siebie i rozmawiający…