You are currently viewing Wróble

Wróble

Obserwuję sikorki. Uwielbiam to. Przylatują do nas co roku i może nawet co roku te same.
Czasem mam takie wrażenie, bo pojawiają się późną jesienią i stukają w okno, jakby wiedziały, że kupiliśmy dla nich sporą porcję słonecznika.
Mamy czasem też orzechy włoskie ale one wolą słonecznik.
Przylatują też kowaliki.
I od czasu do czasu grubodziób.
Grubodziób…. o ten to potrafi biesiadować. Rozsiada się jegomość, przy pojemniku ze słonecznikiem i je, je, je…
Zupełnie inaczej niż sikorki.
Sikorki są w ciągłym ruchu. Podlatują, biorą ziarenko i lecą na pobliską sosnę.
Tam rozdziobują łupinkę, zjadają nasionko i wracają po następne.

A grubodziób siedzi i je, je i je…

Rozglądam się czasem za wróblami.
Ale od pewnego czasu nigdzie ich nie widzę.
Może wyprowadziły się z Warszawy. Kto wie.
Widziałam ich za to dużo w Egipcie.
Więc może to właśnie te warszawskie się tam przeniosły.
Tylko jakby doleciały do Egiptu?
Przecież mają takie małe skrzydełka.
Może dogadały się z bocianami i latają na bocianach?
Ludzie też kiedyś nie latali. A teraz są samoloty.
Może więc wróble weszły w układ z bocianami
i lecą tam, gdzie cieplej i gdzie zimą łatwiej o pożywienie.
Zapytałam o to wróbelki.
Dużo o tym świergotały, ale w swoim ptasim języku, którego jeszcze Google Translator nie ogarnia.
Wrócę jeszcze kiedyś do rozmowy z wróbelkami.
Bukra – co po egipsku znaczy jutro.
A w wolnym tłumaczeniu może oznaczać
czas bliżej nieokreślony. Może nawet taki, o którym nawet Faraonom się nie śniło.

A Ty jak myślisz, dokąd odlatują wróble? I czy zawsze wracają tam, gdzie ktoś na nie czeka z garścią słonecznika?

Podoba Ci się moja twórczość?

ZOSTAŃ PATRONEM

Dodaj komentarz