Chodziłam dziś po bazarku. Lubię rozmawiać z ludźmi i słuchać rozmów na straganach.
Pogoda była piękna, słonko miło ogrzewało głowy, nikt się nigdzie nie spieszył. Takie małe la dolce vita.
Przy jednym ze stoisk usłyszałam dwóch panów oglądających jakąś starą lampę oliwną.
– Kiedyś to było fajniej…
Słońce lepiej grzało, ludzie byli spokojniejsi, częściej się spotykali, w karty grali …
No jakoś fajniej było…
Uśmiechnęłam się pod nosem.
A potem rozmawiałam z przyjaciółką o teatrze i jakoś zeszło nam na telewizję a właściwie na Teatr Telewizji.
Kiedyś w każdy poniedziałek był Teatr Telewizji i właściwie wszyscy oglądali tę samą sztukę i następnego dnia wszyscy o niej mówili.
A jak na ulicy spotkało się aktora, którego znało się z Teatru Telewizji, to człowiek go rozpoznawał i mówił „dzień dobry” jak do dawno niewidzianego znajomego.
Dziś mamy streaming. Filmy, seriale, spektakle teatralne. Tyle możliwości, że czasem trudno się zdecydować, co właściwie obejrzeć.
Kiedyś mniej wyboru, ale więcej wspólnego oglądania. Dziś więcej wyboru, ale każdy może być w swoim własnym świecie.
I tak sobie pomyślałam … czy to lepiej czy gorzej?
To zależy…
Może po prostu jest inaczej. A może najważniejsze nie jest to, ile mamy do wyboru, tylko czy mamy z kim potem o tym porozmawiać. ❤️
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM