Sobota – moje skojarzenie z XX wieku naszej ery to dzień sprzątania w domu
A jak jest w XXI wieku?
Chyba inaczej. To zależy.
Nie ma co uogólniać.
Opowiem o sobocie 18.01 i o tym dokąd poniosło to moje myśli.
W sobotę różne okoliczności i drogi przez Sopot i Piaseczno pokierowały mnie do Warszawy na wydarzenie: Malowanie przy winie.
Już sam tytuł wydarzenia otwiera przed uczestnikami morze możliwości
A fakt, ze pracownia mieści się głęboko bo w piwniczce to dodaje głębi temu spotkaniu ze sztuką.
I może to głębokość lokalu a może towarzystwo wina skłaniało do głębszych refleksji.
Po miłym powitaniu z uczestnikami każdy „malarz ” przywitał się po kolei: ze sztaluga, płótnem 40×50 , pędzlami i farbami .
Z głośnika popłynęła muzyka, do kieliszków popłynęło wino a przy tym popłynęła wena.
Od czego zacząć? Jak to było z tym malowaniem?
Przypomniałam sobie lekcje plastyki jeszcze w szkole podstawowej. Było kilka różnic np kartka papieru zamiast płótna, na ławce zamiast na sztaludze ale początek ten sam. Biała kartka. Białe płótno.
I krok po kroku. Jedno pociągnięcie pędzla za drugim aż pojawi się obraz.
Jak w życiu.
Codziennie mamy coś nowego do namalowania.
Dziś poniedziałek. Nowy tydzień. Morze możliwości. A cytując pewną piosenkę to również: Himalaje szans.
Co namalujesz dziś w swoim życiu ?
Jaki obraz siebie wykreujesz?
Jakich kolorów nadasz swojemu życiu?
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM