Powód, dla którego rano otwieramy oczy. Stan w którym odnajdujemy sens, cel i przyjemność w codziennych czynnościach . Przestrzeń, w której spotyka się to, co kocham, w czym jestem dobra, czego potrzebuje świat i za co mogę być wynagradzana.
Dosłownie:
Iki (żyć) + gai (powód/wartość)
A jeśli spojrzeć tak na małżeństwo?
Nie jak na kontrakt. Nie jak na codzienną listę obowiązków ale jak na ikigai czyli filozofię, która polega na tworzeniu i celebrowaniu codziennych małych radości i poczucia sensu.
Dziś rano na zajęciach z angielskiego zapytałam moją znajomą, mądrą kobietę o jej „recipe for success” w małżeństwie.
Wymieniła różne rzeczy, ale jedna zatrzymała mnie szczególnie:
„W niczym z mężem nie rywalizujemy.”
Hmm… To zabrzmiało jak taka mała tajemnica przekazywana z pokolenia na pokolenie a może jak „lifehack” .
Bo jeśli życie we dwoje staje się areną to ktoś musi wygrać, a ktoś przegrać.
Ale jeśli życie we dwoje staje się drogą IKIGAI to oboje wygrywają. Wygrywają codziennie na nowo.
To trochę jak bułeczka z masłem.
Bułka sama w sobie jest dobra, masło samo w sobie też.
Ale kiedy się spotykają razem to tworzą prostą doskonałość.
Nie rywalizują o to kto ważniejszy. Nie porównują, kto daje więcej.
Po prostu razem smakują lepiej.
Może więc przepis na sukces w małżeństwie to właśnie to:
nie szukać trofeów, lecz wspólnego sensu.
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM