Idę przez las. Rano, około ósmej. Mróz. Powietrze czyste i ostre. Nie ma innych ludzi. Dopiero około dziewiątej zaczynają pojawiać się biegacze. Zimowy las jest zupełnie inny niż letni. Wygląda jak zaczarowany. Biały, lśniący w słońcu śnieg sprawia, że wszystko staje się bajkowe. Jakbym wędrowała w równoległej rzeczywistości. Ciszej. Wolniej. Głębiej. Dla mnie las ma magiczną moc. Nie bez powodu mówi się: ciągnie wilka do lasu. Coś pierwotnego w nas pamięta ten kierunek.
Rzadko bywam sama w lesie, ale są takie dni, kiedy las jest potrzebny. Gdy dzień ciężki. Gdy przychodzą smutki. Gdy jakaś sprawa nie daje się rozwiązać. Gdy energia spada, a rzeczywistość robi się szara. Wtedy z pomocą przychodzi las.
Idę przed siebie. Czasem coś nucę. Czasem mówię do siebie. Najczęściej jednak słucham. Szum drzew. Stukanie dzięcioła. Skrzek sójki. Tupot biegnących saren. Dla mnie to kojące dźwięki. Naturalny rytm.
Zatrzymuję się. Przytulam twarz do pnia brzozy. Oddycham. Czas płynie. A ja czuję, jak wracam do równowagi. Jak myśli się uspokajają. Jak oddech się wyrównuje. Las niczego nie przyspiesza. Po prostu jest. I ja mogę po prostu być.
Jestem wdzięczna za las i za tę magiczną ciszę. Jestem też wdzięczna za nogi, które prowadzą mnie tam, gdzie oczy poniosą.
Obiema rękami podpisuję się pod tym, co napisał Qing Li w książce „Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych”: „Żaden lek nie działa na organizm człowieka tak bezpośrednio jak spacer po pięknym lesie”.
Jak myślisz, czy las naprawdę leczy?
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM
Elu, pierwszy raz tu zajrzałam, bo ciągle mnie gdzieś nosi i czasu brak. Ale o lesie postanowiłam przeczytać, bo las to moje miejsce. Czuję się tam jak u siebie. Jak pomyślę o tym, to aż mam dreszcze. Uwielbiam się zagłębiać, obserwować i czasem trochę się w tym zatracam. Tracę rachubę czasu, i zapominam o całym świecie. Chłonę całą sobą, zapachy, szmery, szumy, odgłosy ptaków. Moze kiedyś bylam jaką rusałką? 😉 I nawet nie lubię jak ktoś mi przeszkadza, przechodzi, rozmawia. Ale czasem sama zagaduję i to są miłe spotkania…
Moniko, ta perspektywa bycia rusałką brzmi niesamowicie. Mogło tak być, przeciez wszystko jest mozliwe😊