„Boszeeee”… jakich ja mam znajomych.
Jedni potrafią przez godzinę mówić o gotowaniu np. o tym, jak cebula powinna się zeszklić. Albo o ziołach, na co najlepszy jest rumianek oraz o tym, że szałwia to nie tylko na gardło, ale i na złamane serce (nie wiem, nie znam się ale kontakt do Zielarki mogę podać).
Inni wyszywają cudeńka na tamborku. Grają w teatrze albo pracują w teatrze. Piszą książki. Jeżdżą tirem przez pół Europy i mówią o tym z takim błyskiem w oku, jakby prowadzili statek kosmiczny.
Są też tacy co biegają boso po rannej rosie i takich co rozmawiają ze swoimi psami i kotami.
Istny przegląd osobowości i festiwal pasji.
I ja w tym wszystkim siedzę, słucham, podziwiam. Czasem się śmieję, czasem wzruszam.
Jedna ze znajomych ma zwyczaj szczególny. Co jakiś czas pisze: „Wysyłam Ci playlistę na ten tydzień”.
I wysyła.
Albo jedną piosenkę z krótkim komentarzem: „To mi dziś w duszy gra”.
Czasem ja też odsyłam coś ze swojej muzycznej półki.
Niby zwykłe dzielenie się muzyką. Link. Tytuł. Trzy minuty i czterdzieści sekund….
A jednak to coś znacznie więcej. To jak podanie ręki bez słów. A w powietrzu czuć: „Widzę Cię. Słyszę Cię. Jestem”.
Muzyka łączy i porusza.
Ta znajoma ma jeszcze jedną supermoc.
Wystarczy kilka moich zdań albo jedna wysłana piosenka. I ona już wie.
Rozszyfrowuje nastrój po jednej nutce i z precyzją profilerki z FBI.
Trafia celnie. Bez pudła. Bezcenne.
I myślę sobie wtedy, z czułym rozbawieniem, że dobrze mieć wokół ludzi z pasją. Takich, co gadają o zupie dyniowej jak o filozofii życia.
Takich, co haftują z cierpliwością i takich, co czytają między nutami.
Bo życie z takimi ludźmi nie jest zwykłe. Jest utkane z rozmów, z melodii i z uważności.
A morał?
Otaczaj się ludźmi, którzy coś kochają i t takimi, którzy potrafią usłyszeć Twoją ciszę. Reszta… sama się dośpiewa.
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM