Pomysł na ten wyjazd powstał w ubiegłym roku. Na początku był tylko zarysem planu. Wiadome było, że Indonezja i kobiety a reszta tej układanki przychodziła krok po kroku. Zapisałam się w ramach prezentu urodzinowego dla siebie samej. Jedni powiedzą: wow. Inni: fanaberia albo że to egoistyczne. Każdy przecież może mieć swoją perspektywę. Pozwól im. Ja jestem ciekawa, o czym będzie ten wyjazd. Jest nas 15 kobiet. W różnym wieku, z różnych miejsc ale w tej wspólnej podróży do siebie. Podróż intensywna. Z przesiadką w Dubaju i z przekroczeniem równika. Ten równik nie pojawia się tu przypadkiem. Jest symboliczny ale ten symbol jest dla każdej z nas pewnie trochę inny. W tej podróży symboli jest więcej i pojawiają się we właściwym momencie. Do willi na Bali dotarłyśmy już po zmroku. A jednak nawet na pograniczu dnia i nocy czułam piękno tego miejsca. Powitaly nas odgłosy nocnych zwierząt, rozgwieżdżone niebo i księżyc jak stary, dobry znajomy. Księżyc niezależnie od kontynentu i półkuli ten sam. Czasem taki jak chudy rogalik, a czasem jak okrągła tarcza ale zawsze hipnotyzujący. Rano obudził nas śpiew ptaków i widok, który na chwilę odbierał oddech w piersiach. Jak w książce za dotknięciem magicznej różdżki na stole pojawiło się pyszne śniadanie. A potem usiadłyśmy w kręgu, by posłuchać historii innych kobiet, których ścieżki również przywiodły na tę piękną wyspę. Popłynęły kobiece opowieści. Popłynęły łzy. Była też cisza – taka znacząca, choć nieczęsta. I śmiech, który wracał falami. Zatrzymało mnie jedno pytanie: jaką intencję masz na ten wyjazd?Każde takie pytanie otwiera przestrzeń. Bywa, że od razu wiemy, czego chcemy. A bywa, że najpierw czujemy, czego już nie chcemy. Jedno i drugie może być początkiem. Punktem wyjścia. Do szukania siebie i do bycia w tym, co przychodzi.
Dodam do tego, jak to mówią balijczycy:
Om Swastiastu!
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM