Byłam w sobotę z siostrą w sklepie z kadzidełkami, minerałami i innymi magicznymi drobiazgami. Stanęłam przy półce z kamieniami i nie mogłam oderwać oczu od różowego agatu.
Brałam go do ręki. Odkładałam. Znowu oglądałam i znowu odkładałam. Bo… po co mi to?
A jednak nie potrafiłam odejść. Coś mnie tam trzymało.
Agat był pocięty w plastry. Trochę kojarzył się z delikatnymi plastrami carpaccio. A trochę wyglądał jak coś bajkowego z innego świata.
Podnosiłam jeden, drugi… patrzyłam pod światło, zachwycałam się wzorami, które narysowała natura. I znowu odkładałam.
Moja wewnętrzna walka musiała być wypisana na twarzy: kupić czy nie kupić? Oto jest pytanie.
Lubię rzeczy piękne, ale w domu najbardziej kocham te, które są piękne i użytkowe.
W końcu siostra zapytała:
– Kupujesz ten agat?
Szczerze przyznałam:
– Bardzo mi się podoba… ale po co mi on?
Emilia odpowiedziała krótko:
– Może jako podstawka pod kubek?
I tym jednym zdaniem rozwiała wszystkie moje wątpliwości.
Tak oto stałam się posiadaczką najpiękniejszej, naturalnej podstawki pod kubek, która codziennie przypomina mi, że czasem wystarczy zmienić perspektywę 💗
A Ty jak masz? Wybierasz rzeczy piękne, użytkowe, czy w ogóle nie przywiązujesz do tego wagi?
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM