Wczoraj mama poczęstowała nas krówkami. Takimi wyjątkowymi, bo każda krówka w środku, na papierku ma napisaną jakąś sentencję.
Rozwinęłam pierwszą i przeczytałam:
„Trzeba całego życia, aby nauczyć się żyć.”
Troche mnie to zasmucilo i pomyślałam, że to trochę niesprawiedliwe…
Człowiek tak bardzo się stara, uczy, szuka, a tu nagle zdanie, które przypomina, że to uczenie nigdy się nie kończy.
Pomyślałam więc: wezmę drugą krówkę, sprawdzę, może tam będzie coś innego, coś lżejszego, bardziej pokrzepiającego.
Ale wszechświat jest konsekwentny.
Jak nie odrobisz lekcji to dostaniesz ją jeszcze raz.
W tym życiu. A jak trzeba to w kolejnym ( dla tych, którzy wierzą w reinkarnację).
Odwinełam drugiego cukierka, patrzę na papierek, czytam … i znowu to samo zdanie.
Zostałam więc z tym zdaniem i z ciszą, która po nim przyszła:
Trzeba całego życia, żeby nauczyć się żyć.
Może właśnie w tym jest cała tajemnica?
Że życie to nie projekt do zamknięcia, nie lista zadań do odhaczenia.
Że żyć uczymy się powoli. Uczymy się przez zachwyty, błędy, wzruszenia i powroty.
A lekcja trwa tak długo, jak trzeba.
A Ty ? Co o tym myślisz?
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM