Pomidory

Szaro, buro i deszcz stukał o szyby. Opowiadał historię o wszystkich odcieniach szarości.Stałam dzis rano przy oknie, patrzyłam w strugi deszczu i na głos opisywałam ten poranek. Szary czerwiec. Szare niebo. Szary dzień.Wtedy do pokoju weszła moja córka.Spojrzała na mnie i powiedziała:- Mamo, myśl o pomidorach. Pomidory są czerwone.I nagle coś się zmieniło.Jakby ktoś lekko machnął zaczarowaną różdżką. Nagle jakby ktoś wymienił biało czarny telewizor na kolorowy. Magia. To było jak przypomnienie, że nawet gdy świat za oknem wydaje się cały utkany z szarości, gdzieś obok dojrzewają czerwone pomidory.Dobrze mieć w domu taką mądrą kobietę. Taką, która jednym zdaniem potrafi przywrócić barwy światu.❤️ Jesli kiedyś przytłoczy Cię szarość, pomyśl o swoich pomidorach.

0 Komentarzy

Wielkanoc

Jest sobota. Późne popołudnie, prawie wieczór.W kuchni cicho bulgocze żurek. Gotuję go na jutro, na wielkanocny poranek.Powoli po mieszkaniu rozchodzi się zapach. Lubię te mieszankę zapachów na Wielkanoc.Najpierw zakwas. Głęboki, znajomy zapach. Potem czosnek. Biała kiełbasa. Chrzan. Majeranek. Każdy z nich mówi coś swojego, a razem tworzą historię, którą znam od zawsze.Smak i zapach Wielkanocy.Tak bardzo nasz. Tak bardzo polski.Stoję nad garnkiem i czuję coś więcej niż zapachy. Czuję ciepło i pamięć. Wspomnienia wielu Wielkanocy.I przychodzi do mnie cicha, prosta myśl:Wielkanoc jest śniadaniowa.Boże Narodzenie jest przy kolacji.Jedno budzi.Drugie otula.Jedno i drugie ma swój urok.Jedno i drugie jest o karmieniu.Nie tylko ciała.O tym, co w nas miękkie, co tęskni,co chce być przyjęte do stołu.A jutro usiądziemy. I każdy po swojemu doda to coś, co sprawi, że naprawdę będziemy razem.Jak ten żurek.Z wielu prostych składników powstaje coś, co ma smak, gdy jest…

1 Komentarz

Pies

Było już późno w nocy. Na pewno po godzinie dwudziestej drugiej. Cały dom szykował się do pójścia spać. Ktoś kończył kąpiel, ktoś naciągał piżamę, światło było już przygaszone. Siedziałam na kanapie i porządkowałam w głowie myśli z całego dnia. Koty leżały spokojnie obok mnie, zwinięte w puchate kuleczki. Tylko pies… Pies podejrzanie mało się udzielał. Nastawiłam uszu. Czy śpi? A może robi coś, czego wolałabym nie wiedzieć? I wtedy usłyszałam to charakterystyczne, ciche szuranie. Takie kiedy wiesz, że szura czymś czym nie powinien szurać. Poszłam do pokoju obok. A tam ... nasz słodki psiak, z pełnym zaangażowaniem, zajadał… czekoladę. Czekoladę, którą wyciągnął z plecaka. Czekoladę, która była dokładnie zapakowana, owinięta w dwa woreczki. No cóż. Z możliwych wyborów - chyba najgorszy bo czekolada dla psa jest po prostu szkodliwa. I to był dokładnie ten moment, w którym przypomina się zdanie:…

1 Komentarz