You are currently viewing Podróże kształcą

Podróże kształcą

Sentancja „Podróże kształcą ” jest bzdurą!
To MY kształcimy się podczas podróży.

Trafiłam ostatnio na taką myśl w książce Jarosława Kreta „Mój Egipt” i coś w tym jest.

Przechodziłam przez ulicę w Kairze.
Ruchliwą. Bez przejść dla pieszych, bez świateł, bez europejskiej logiki.
Jak na Europejkę to szłam śmiało. Zdecydowanie sunęłam między samochodami, przekonana o tym, że całkiem dobrze radzę sobie w tym ulicznym chaosie.
A jednak byłam widoczna.
Wygląd. Sposób poruszania się. Ten subtelny „akcent”, którego nie da się ukryć gdy jesteś ma innym kontynencie.
Nagle podszedł do mnie mężczyzna.
Egipcjanin z krwi i kości. Jozef.
Powiedział, że pomoże mi przejść przez ulicę.
Nie oczekiwałam pomocy. Ba, nie sądziłam nawet, że jej potrzebuję.
Ale była uprzejma więc ją odruchowo przyjęłam.
Kilka kroków później rozmawialiśmy już o tym, skąd jestem i dokąd zmierzam.
Turystyczno-filozoficzny small talk.
Powiedziałam, że idę szukać sklepu z daktylami.
Nie wiem gdzie jest, więc przy okazji spaceruję po mieście.

– To w drugą stronę. Mogę kawałek pokazać – powiedział.

(Dopiero później przypomniały mi się wszystkie bajki typu „Jaś i Małgosia” czy „Czerwony Kapturek”…).
Idziemy.
Rozmawiamy o wszystkim i o niczym.
Nagle Jozef mówi:

– O, tutaj obok jest galeria mojej rodziny. Malujemy obrazy na papirusie. Chcesz zobaczyć?
Na moment zapaliła mi się czerwona lampka.
Ale szybko zgasła, bo już witała nas kuzynka, a papirusy zaczęły wirować wokół mnie.
Od słowa do słowa… obrazy zostały wybrane dla prawie całej mojej rodziny.
I oczywiście jeden dla mnie … gratis.
To było dla mnie niezłe ćwiczenie asertywności bo w pewnym momencie przypomniałam sobie, że przecież idę po daktyle, a nie po papirus.
Ale jedno muszę przyznać z pełnym uznaniem.
Lekkość, z jaką Jozef prowadził rozmowę sprzedażową była mistrzowska.
Nie zapytał ani razu:
„Czy chce pani kupić papirus?”
On po prostu cały czas… pomagał mi uszczęśliwić moją rodzinę prezentami, które kupię w jego galerii.
I pomyślałam wtedy:
Jeśli szkolić handlowców to zdecydowanie w krajach arabskich.
Bo tam sprzedaż zaczyna się nie od produktu. Tylko od relacji.
A podróże?
Nie tyle kształcą. One po prostu tworzą sytuacje, w których my uczymy się o sobie więcej niż planowaliśmy.

Czy Tobie też podróże dały kiedyś lekcję, której się nie spodziewałaś? Podzielisz się wspomnieniem?

Podoba Ci się moja twórczość?

ZOSTAŃ PATRONEM

Dodaj komentarz