Gdy wylatuję z Europy to jakbym przekraczała niewidzialną granicę rzeczywistości.
Ten sam glob a jednak inny świat.
Azja. Afryka.
Kolory bardziej nasycone. Zapachy cięższe.
Dźwięki głośniejsze.
Jest tam tyle rzeczy, które są dla mnie… nieznane i nieoswojone.
I wtedy nie mogę oprzeć się na doświadczeniu. Nie działa mapa w głowie. Nie działają stare schematy.
Zostaje zaufanie.
Czas płynie inaczej. Wolniej. Głębiej. Szerzej.
Chociaż boję się nowego to jednocześnie je lubię. Niezła mieszanka emocji.
Nie wiem, jak coś się robi więc robię tak, jak czuję. Najlepiej, jak potrafię na ten moment.
Niedawno podczas podróży zatrzymałam się na lotnisku. Rozglądałam się, szukając wzrokiem kogoś, kto ma mnie odebrać. W telefonie nie działał internet i nie działało też lotniskowe WiFi.
Przez chwilę byłam tylko ja i moja niepewność.
A potem ktoś podszedł. „How can I help you?”
I poczułam, że jestem zaopiekowana.
Powiedziałam, że potrzebuję internetu aby skorzystać z WhatsApp. Udostępnił hotspot.
Tyle nowości wokół. Tyle bodźców. A we mnie powrócił spokój.
Pomyślałam o pewnym zjawisku w przyrodzie, takim, które możemy oglądać codziennie a robię to zwykle wtedy kiedy jestem nad morzem albo oceanem.
Wstaję wtedy bardzo wcześnie i idę popatrzeć na wschód słońca.
Uwielbiam ten spektakl.
Patrzę na wodę i czekam, aż na horyzoncie pojawi się złota, słoneczna kula. W różnych miejscach świata wschód słońca moim zdaniem jest inny ale dla mnie zawsze jest w tym jakaś magia.
Najpierw delikatne światło. Potem blask na wodzie.
I nagle …nowy dzień.
Stoję tam chwilę w ciszy i z zaufaniem wchodzę w to, co przychodzi.
W dzień, o którym jeszcze nic nie wiem.
I czuję wdzięczność. Za ten poranek. Za drogę. Za to, że świat wciąż potrafi mnie zaskakiwać.
A Ty? Jakie zjawisko natury zatrzymuje Cię najbardziej?
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM
Też kocham wschody słońca nad morzem.
Uwielbiam ten moment, kiedy pierwszy złoty blask dotyka wody i wszystko zaczyna się od nowa. ✨
Zawsze przynosi mi spokój.
Jest w tym magia.
Natura jest niesamowira.