Jedziemy zobaczyć coś, co nigdy nie zostało dokończone. To ciekawa historia. Pomysł był wielki. Stworzyć największy obelisk z jednego kawałka kamienia.
Jak to zrobić?
Znaleźć miejsce, skalę, kamieniołom. Wybór padł na czerwony granit. Znaleźć ludzi, którzy podejmą się tego zadania i będą kuc w twardej skale. Ekipa znaleziona. Prace idą pełną parą. Mają za sobą juz 2/3 pracy i… wtedy … trach.
Pęknięcie.
Jedna szczelina, która kończy wszystko.
Nie da się skleić. Nie da się podnieść. Nie da się dokończyć. Projekt zatrzymany w pół drogi.
Natura pokazuje co myśli o tym pomyśle człowieka.
I najbardziej zatrzymuje mnie jedno, jak z czegoś „zepsutego” zrobiono miejsce, do którego dziś przychodzą ludzie.
Patrzą. Słuchają. I… płacą, żeby zobaczyć porażkę.
To daje do myślenia.
Tak mnie pochłonęła ta historia niedokończenia,
że…nawet nie zrobiłam zdjęcia.
I może dobrze. Bo jeśli tam pojedziesz,
zobaczysz to na własne oczy.
A tutaj będzie zdjęcie zastępcze.
Kot.
Kot przyprószony egipskim kurzem.
Kot, który być może w jednym ze swoich dziewięciu żyć spotkał faraona.
Kto to wie. Koty przecież mają swoje historie i swoje tajemnice. Może nawet lepsze niż obeliski.
A w Twoim życiu, co, choć pęknięte albo niedokończone, mogłoby stać się opowieścią do pokazania światu?
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM