You are currently viewing Niewygoda

Niewygoda

Wczoraj przyszła do mnie niewygoda. Nie zapukała. Nie zapowiedziała się. Przyszła i ścisnęła żołądek.
A było tak: spojrzałam w aplikację mObywatel i zobaczyłam to jedno zdanie, które potrafi zmienić nastrój na pół dnia: minął termin badania technicznego auta.
I od razu poczulam wszystko w jednymmomencie: skurcz, napięcie, niewygoda.
Jak to możliwe, że to przegapiłam?
Znam siebie.
Wiem, że takie rzeczy nie odpuszczają łatwo.
Krążą gdzieś z tyłu głowy, przypominają się w najmniej odpowiednich momentach, szepczą: „zrób to”, „nie zapomnij”, „to pilne”, „to ważne”.
Więc zaczęłam szukać terminu kiedy mogę to załatwić.
W kalendarzu… jak to w życiu … pełno.
Praca, dom, rzeczy ważne i te, które karmią serce. Zajęcia, które lubię. Pisanie bloga. Jest co robić.
Codzienność, która jest dobra… i jednocześnie wymagająca.
Odłożyłam na chwilę myśli o tym i wkrótce wszechświat zaopiekował.
Wtedy wydarzyło się coś małego. Prawie niezauważalnego a jednak znaczącego.
Wiadomość od koleżanki. Zmiana planów. Wszechświat jest elastyczny.
Przesunięcie jednych zajęć ze środy rano na piątek i nagle… pojawiło się miejsce.
Środa, rano.
Jeszcze zanim dzień zdążył się rozpędzić to o godzinie 7 byłam już na stacji kontroli pojazdów.
Ten sam pan, co od lat. Spokojny rytm sprawdzania. Rześkie powietrze. Znajoma cisza poranka.
I po chwili Pan z uśmiechem postawił pieczątkę.
Wszystko w porządku. Auto sprawne. Przegląd zrobiony. Sprawa domknięta.
A we mnie?
Ulga.
Lekkość.
I ciche przypomnienie, że niewygoda nie przychodzi przeciwko nam.
Ona przychodzi po coś. Porusza. Przestawia coś o milimetr, który zmienia więcej, niż się wydaje.
Czasem wystarczy jej nie zagłuszać. Tylko zauważyć.
Zanim dzień na dobre się zaczął już świętowałam pierwszy sukces.
Rozpoczęłam dzień z czułością dla tego, co niewygodne i z wdzięcznością za to, co się układa.

A może to właśnie tak działa?


Gdybym miała porównać wszechświat, kosmos do jakiegoś zwierzęcia to zdecydowanie byłby jak kot.
Nie przychodzi na zawołanie. Chodzi własnymi ścieżkami.
Czasem znika, czasem pojawia się dokładnie wtedy, kiedy przestajesz go wołać.
Miękko przestawia rzeczy. Bez pośpiechu. Z gracją.
I ma w sobie tę niezwykłą elastyczność, że zawsze jakoś się dopasuje.

A nieeee….. to nie kosmos jest jak koty.

To koty są kosmosem.

Podoba Ci się moja twórczość?

ZOSTAŃ PATRONEM

Dodaj komentarz