Usiadłam dziś na chwilę. Tak naprawdę tylko na 15 minut, żeby spotkać się ze sobą.
A że łatwiej mi usłyszeć własne myśli, kiedy piszę, wzięłam notes i długopis.
Pierwszy długopis padł na pierwszym wyrazie.
Drugi w ogóle nie podjął współpracy.
Trzeci pisał tylko przez chwilę.
Czwarty … hmmm również się poddał.
Pomyślałam:
„No dobrze… do ilu razy sztuka?”
I wtedy wzięłam ołówek. A wraz z nim wróciło wspomnienie z dzieciństwa.
„Zaczarowany ołówek”. Pamiętasz?
Bajka o chłopcu, który rysował różne rzeczy, a one później stawały się prawdziwe.
I pomyślałam sobie, że marzenia są trochę jak obrazy rysowane zaczarowanym ołówkiem w wyobraźni.
Najpierw pojawiają się gdzieś cicho w środku. Bez wyraźnych kształtów i ledwie widoczne.
Tylko ogólny zarys.
A potem, kiedy dajemy im uwagę, słowa i odwagę,
powoli zaczynają nabierać realnych kształtów.
Może właśnie dlatego czasem tak trudno zacząć pisać.
Albo odważyć się marzyć.
Bo każde zapisane zdanie, każde marzenie, jest trochę jak pierwszy szkic czegoś, co chce zaistnieć naprawdę.
Może coś o czym marzysz najciszej, już od dawna próbuje stać się rzeczywistością? O czym pisze Twój ołówek?
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM
Elu jak zawsze cudowny tekst 🤗.
Niech ten ołówek zapisuje magiczną moc Twoich słów, boTwoje „zarysy” są też dla nas inspiracją 🥰.
Dziękuję 💗