You are currently viewing Bieszczadzkie smaki

Bieszczadzkie smaki

Jeździ człowiek po świecie. Smakuje życia w wytwornych restauracjach i przy ulicznych straganach.
Krewetki, szparagi, naleśniki jedzone gdzieś po drodze, kaczka na różne sposoby.
Innym razem pad thai pachnący nocnym miastem albo ryż smażony, który smakuje najlepiej po długim dniu i jeszcze dłuższej drodze.
Człowiek zachwyca się smakami świata.
I dobrze.
Bo świat jest piękny, różnorodny i warto go próbować wszystkimi zmysłami.
A potem przyjeżdża w Bieszczady.
Siada przy drewnianym stole.
Zjada pierogi z serem i młodą kapustką albo gołąbki po lwowsku z kaszą gryczaną. Następnego dnia smakuje żurek albo barszcz na sposób ukraiński a potem placki po bieszczadzku.
I nagle przypomina sobie coś bardzo prostego.
Że wszędzie dobrze… ale w Polsce najlepiej.
Bo są smaki, które karmią nie tylko głód, ale też pamięć, serce i poczucie domu.
„Cudze chwalicie, swego nie znacie,
sami nie wiecie, co posiadacie.”

I może naprawdę warto czasem wrócić do swoich smaków i swoich korzeni.

Jakie danie swoim smakiem przenosi Cię do domu, do korzeni ?

Podoba Ci się moja twórczość?

ZOSTAŃ PATRONEM

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Beata

    Mam smaki, które przywołują mnie do różnych chwil mojego życia. Kocham pyzy przeciskane przez moją babcię przez szmatkę, a w Bieszczadach smaki z polsko-ukraińskiego pogranicza za ich spokój, którego nigdzie indziej nie ma. Dla mnie smaki zawsze pachną rozmowami, drewnem, zmęczeniem po całym dniu na szlaku i tym szczególnym „dobrze, że tu jestem”.

  2. Bardzo poruszyło mnie to zdanie „smaki zawsze pachną rozmowami, drewnem, zmęczeniem po całym dniu na szlaku i tym szczególnym „dobrze, że tu jestem”. ”
    Dziękuję, że przypomniałaś mi jak dobrze jest wędrować a potem zasiąść przy stole, rozprostować zmęczone nogi, delektować się jedzeniem i rozmawiać.

Dodaj komentarz