Przypomniałam sobie o tym jak dawno, dawno temu wybrałam się na masaż , żeby jak to się ładnie mówi, podarować sobie odrobinę luksusu.
Ciało, od szyi w dół az po same stopy poszło na masaż a głowa została w domu i w pracy. Nie wiem jak to głowa zrobiła, że była w dwóch miejscach na raz ale w trzecie czyli na masaż w tym samym czasie nie dotarła.
Myśli krążyły jak szalone pomiędzy tym co trzeba kupić na obiad a tym co robiłam w pracy i co mam zrobić następnego dnia.
Wyszłam po masażu trochę wkurzona na siebie bo nie czułam się zrelaksowana i wtedy zobaczyłam na chodniku śpiącego psa. Na środku chodnika. Nogi wywalone do góry, uśmiech na pysku. Pełen relaks.
Wtedy zrozumiałam, że ten pies całym sobą jest w tym miejscu, w tym odpoczynku, w tej drzemce. Cały czyli wszystko: łapy, ogon, brzuch, głowa itd. Cały pies.
Nie wiem jak moje myśli połączyły masaż i psa ale od tamtej pory jak idę na masaż to zabieram na masaż też głowę
A jak jest u Ciebie?
Lubisz masaż?
Zabierasz głowę na masaż czy nie mieszasz jej do tego?
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM