You are currently viewing Zima

Zima

Wracałam w grudniu z Warmii, tej co to „jeszcze dalej niż północ”. Śnieg, zawieja, mróz po pas. Zima w Polsce. Taka zima jaką pamiętam z dzieciństwa. Prawdziwa, śnieg skrzypi pod butami, mróz szczypie w policzki, nie ma kompromisów.

Stacja Łankiejmy. Otwarta przestrzeń. Bez poczekalni. Tylko my, tory, śnieg i wiatr.

Na stację odwiozła mnie Kasia. Stoimy na stacji, czekamy, śnieg sypie a pociąg nie przyjeżdża. Opóźnienie coraz większe a przede mną jeszcze przesiadka w Olsztynie na InterCity do Warszawy. Według planu w Olsztynie miałabym 30 minut na przesiadkę a tu opóźnienie regionalnego się zwiększa, 30 potem 40 minut i czekamy dalej… Kasia musi już wracać do pracy ale troskliwie dodaje: „słuchaj, jeśli pociąg nie przyjedzie do g. 12 to daj znać i przyjadę po Ciebie na stację„. Odpowiadam wtedy ze spokojem, tak ze środka siebie: „Kasiu, o dwunastej to ja już będę w pociągu do Warszawy”. Dostrzegłam kątem oka jej niedowierzanie w tę moją teleportację. No bo niby jak?  Przy takim opóźnieniu?

Nie wiem jak. Ale wiem, że czułam w środku ogromny spokój i wiedziałam, że zdążę.

Czułam: nie napięcie, nie walkę, nie „byle zdążyć”. Tylko cichy, głęboki spokój.
Jakbym była jednocześnie uczestniczką i obserwatorką tej historii.
Jakby działo się to w świecie równoległym, w którym wszystko już jest poukładane.

Kasia pojechała do siebie, ja poczekałam jeszcze chwilę. Pociąg regionalny przyjechał z 55-minutowym opóźnieniem. W środku okazało się, że jest jeszcze kilka osób z tą samą misją teleportacji do Warszawy. Dostaliśmy karteczki: gdyby coś, można jechać kolejnym składem.

Schowałam swoją do kieszeni. Czułam, że nie będzie potrzebna.

Potem okazało się, że InterCity też ma opóźnienie. Załogi pociągów skontaktowały się między sobą. Jeden pociąg przyspieszył a drugi chwilę poczekał. Zdążyłam.

Ale z całej tej podróży najbardziej pamiętam ten spokój. Nie śnieg, nie mróz a spokój.

Jakby ta sytuacja działa się w świecie równoległym a ja byłabym i uczestnikiem i obserwatorem. Wczoraj na kręgu kobiet ta historia wróciła do mnie i myślę o tym, jak częściej wchodzić w taki stan.
W zaufanie, które nie jest naiwnością.
W spokój, który nie jest biernością.
W pewność, która nie potrzebuje dowodów.

Masz podobne doświadczenia?  Moment, w którym wszystko mówiło „nie zdążysz”, a Ty wiedziałaś, że jesteś już w drodze?

Chętnie poczytam Twoją historię.

Podoba Ci się moja twórczość?

ZOSTAŃ PATRONEM

Ten post ma jeden komentarz

  1. Kazia

    Miałam podobną sytuację;
    Wracałam z Warszawy
    w dniu 02.02.2026 r.
    (Poprzedniego dnia świętowaliśmy Twoje
    Urodziny)
    Emilka odwiozła mnie na dworzec Zachodni już o godzinie 8-ej rano.
    Pociąg planowo o
    godz. 10.14
    Czekałam spokojnie na pociąg do Skarżyska.
    Wybiła godz. 10-ta a więc zjechałam schodami na peron.
    Czekam 15 minut i nagle dyżurna zapowiada opóźnienie pociągu 20 minut.
    Na peronie tłumy, ludzie dreptają , ponieważ mróz 14°C A pociąg do Zakopanego opóźniony. . 85 minut i słyszę zapowiedz „opóźnienie może ulec zmianie”

Dodaj komentarz