Nie wiem czy to kwestia jesieni czy coś innego ale w tym miesiącu mocno czuję zmęczenie a w tym tygodniu to jakoś bardzo, bardzo. Jakby zmęczenie próbowało wsunąć się w każda cząstkę mnie.
Patrzę dziś na naszego kota, na to jak śpi na krześle.
I myślę sobie, że zmęczenie czasem przychodzi cicho jak kot. Nieproszone.
Zwija się w kłębek w kącie dnia i zasłania oczy przed światłem, jakby chciało powiedzieć: „dość na dziś”.
Może właśnie w tym jest jego mądrość?
Mi zmęczenie przypomina o tym, że jesteśmy ludźmi, a nie nieustannym ruchem.
Zauważam, że siła rośnie tam, gdzie ktoś pozwala sobie choć na chwilę zasnąć jak kot na krześle . Jak skulony i spokojny kot.
Dziś uczę się słuchać zmęczenia zamiast z nim walczyć.
A Ty co dziś robisz?
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM