You are currently viewing Północny wschód

Północny wschód

Jadę na północny wschód.

Warszawa jest szybka i głośna. A kiedy potrzebuję ciszy to jadę właśnie tam: na północny wschód. W stronę przestrzeni, spokoju i czegoś, co czasem nawet trudno nazwać.

I już od samego początku ta podróż pokazuje mi na zewnątrz zmiany, które zachodzą wewnątrz.

Najpierw duży dworzec i szybki pociąg IC. Potem przesiadka w Olsztynie, kawa z przesłaniem „Poznajmy się przy kawce” i pociąg regionalny w kierunku Ełku… choć ja wysiadam wcześniej – w Łankiejmach.

Ze stacji do miejsca docelowego jeszcze pięć kilometrów. A tam nie ma taksówek, metra ani tramwajów. Umawiam się więc z kimś, kto odbierze mnie z dworca.

I nagle przypomina mi się scena z „Ani z Zielonego Wzgórza”, kiedy Ania przyjeżdża do Bright River i czeka na Mateusza, który ma ją zabrać do nowego domu.

Uśmiecham się na tę myśl. Może dlatego, że jest w tym coś pięknego. Podróż do miejsca i do osób których jeszcze się nie zna. Ciekawość tego, co czeka na dalszej drodze. I ta odrobina niepewności pomieszana z radością.

Jadę i cieszę się każdą minutą i każdym kilometrem.

Kolejny przystanek. Gwizd. I żelazna maszyna rusza dalej. Zaskakująco szybko jak na pociąg regionalny.

Za oknem już ciemność. Noc.

Nie widzę krajobrazów, które mijam, ale wyobrażam sobie ich zmienność. Czasem na chwilę przygasa światło w wagonie i wtedy dostrzegam kontury drzew, zarysy budynków. Świat na zewnątrz odsłania mi się tylko na moment.

I to w tej podróży tez jest piękne – nie muszę widzieć wszystkiego, żeby cieszyć się drogą. Nie muszę znać każdego szczegółu, żeby chcieć jechać dalej.

Całą sobą czuję ciekawość. Dokąd zaprowadzi mnie ta podróż? Co zobaczę, kogo spotkam, co we mnie poruszy to miejsce?

Na razie nie chcę znać wszystkich odpowiedzi.

Chcę po prostu jechać, patrzeć, czuć i być.

Czasem, żeby usłyszeć siebie, trzeba oddalić się od zgiełku świata. A czasem wystarczy wsiąść do pociągu jadącego na północny wschód.

Podoba Ci się moja twórczość?

ZOSTAŃ PATRONEM

Dodaj komentarz