Wśród zieleni, ciszy i szeptów drzew odkryłam coś prostego, a poruszającego do głębi.
Mam w sobie spiżarnię.
I jest w niej wszystko, czego potrzebuję.
Jest tam spokój, który zna mój rytm.
I siła, która nie musi krzyczeć.
Są odpowiedzi, które dojrzewały w ciszy.
I światło, które pamięta, nawet gdy ja zapominam.
Tu jest cierpliwość, odwaga, czułość i siła.
To w wewnętrznej spiżarni jest moje “poradzę sobie”, “nie wiem, ale pójdę”.
Nie muszę iść po to w świat.
To już jest we mnie. Zawsze było .
Człowiek to dom i każdy ma swoją spiżarnię. Mniejszą lub większą.
Taką, do której warto wracać — codziennie.
A Ty… kiedy ostatni raz zajrzałaś/zajrzałeś do swojej wewnętrznej spiżarni?
Co by się zmieniło w Twoim życiu, gdybyś zajrzała/zajrzał dziś do swojej spiżarni… z czułością?
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM