Mam znajomą, która jest jak Michał Anioł Buonarroti. Ten od rzeźb.
Ona też na początku patrzy na człowieka jak Michał Anioł na bryłę. Na coś, co z pozoru wygląda jak przypadkowy człowiek a dla artysty z pozoru kawał marmuru.
A potem… widzi.
Widzi potencjał. Widzi kształt, który dopiero ma się ujawnić. Widzi to, co ukryte pod warstwami historii, obrony, wstydu, zapomnienia.
Pomaga krok po kroku, warstwa po warstwie – cierpliwie, z uważnością odsłaniać to, co już tam jest. Co zawsze tam było.
Jest strategiem – patrzy z lotu ptaka. Myśli makro, działa mikro.
Obejmuje wzrokiem całość ale dostrzega też każdy szczegół.
Nie rzeźbi młotkiem. Raczej dotyka. Pyta. Czeka.
Puka. Delikatnie, jak w drzwi.
Czasem to pukanie słychać jak echo w duszy. Czasem trzeba chwilę, żeby w ogóle je usłyszeć.
Ale w tym czekaniu, w tej subtelności – dzieje się najwięcej.
Bo gdy już otworzysz… dzieje się coś ważnego.
Bo ona nie tylko widzi więcej.
Ona wie, gdzie zapukać.
Taka znajomość to dar. Jestem wdzięczna za tę znajomość.
Masz kogoś takiego wokół siebie?
A może sama / sam jesteś taką osobą?
Podoba Ci się moja twórczość?
ZOSTAŃ PATRONEM