Muzyka, która wraca

Rok temu, jesienią, szłam przez park w stronę Teatru Królewskiego w Starej Oranżerii. Szłam na wyjątkowy koncert Hanki Wójciak z zespołem S.H.A. Wyjątkowy koncert w wyjątkowym miejscu. Wokół jesień i wirujące liście a ja po drodze symbolicznie przywitałam się z Chopinem, mijając jego pomnik. Zatrzymałam się na chwilę i patrzyłam jakby coś we mnie chciało zapamiętać tę chwilę. Dziś to wspomnienie wróciło. Może dlatego, że w Warszawie trwa Konkurs Chopinowski a może dlatego, że wreszcie słucham tej muzyki naprawdę. W poprzednich latach chyba nie byłam gotowa. Chopin wydawał się delikatny, zbyt prawdziwy, zbyt blisko serca. A teraz… słucham go całą sobą. Jakby jego dźwięki znały moje historie. Pamiętam też letnie koncerty w Łazienkach Królewskich gdy w powietrzu unosił się zapach lata, zapach trawy i drzew a na powiekach przysiadały ciepłe promienie słońca. Pamiętam jak cudnie w tym letnim powietrzu unosiła…

0 Komentarzy

Konkurs Chopinowski i śliwki pod kruszonką

Jak zamknę jedno oko i przymknę drugie to śliwki przygotowane pod kruszonkę wyglądają jak klawisze fortepianu.Błyszczące, ułożone w rzędach czekają, aż przykryje je słodka, chrupiąca kruszonka, która spada na nie jak melodia. W Warszawie trwa Konkurs Chopinowski. Wielkie święto muzyki, pasji, delikatności i siły palców, które dotykają klawiszy z taką czułością. Dotykają tak jakby chciały powiedzieć światu coś, czego nie da się wypowiedzieć słowami. Nie jestem muzykiem.Ale czy trzeba nim być, by słuchać całym sercem?By w przerwie między jednym a drugim występem układać śliwki w formie, posypywać je kruszonką i czuć, że życie ma swój własny rytm? Czasem gra w tonacji dur a czasem w mol. A tak na marginesie to zastanawiające.... czy Fryderyk Chopin lubił śliwki pod kruszonką, ? hmmm .... W zeszły weekend piekłam śliwki. A w ten położyłam się na macie z kolcami , takiej macie do…

0 Komentarzy

Droga

Wszystkie zdjęcia mogą być piękne i mogą być fajnym wspomnieniem, ale te z drogą poruszają mnie najmocniej. Widać, ile już za nami kroków, zakrętów, czasem chwil zwątpienia i zachwytu. Widać ile cichej odwagi i wytrwałości, by dotrzeć do miejsca, w którym jesteśmy dziś. Bo droga ma w sobie coś więcej. To ślad naszych decyzji, rozmów, czasem chwil, w których chcieliśmy zawrócić a także tych w których pewnie kroczyliśmy przed siebie. Patrzę na moje zdjęcie i widzę nie tylko przebytą drogę, ale i siebie. Dojrzalszą, spokojniejsz. A Ty gdy patrzysz na swoją drogę, to co w niej dostrzegasz ?

0 Komentarzy

Dziwne życie

Są takie momenty, kiedy los postanawia sprawdzić, czy mamy w sobie więcej wdzięku baletnicy czy akrobacji kogoś kto niespodziewanie wpadł w krzaki. Kiedyś na Warmii w pięknych okolicznościach przyrody robiłysmy sesje zdjęciową. Piękna scena. Ja w sukience, wiatr we włosach, artystyczny klimat pełną parą. Cofam się o dwa kroki... i nagle… łup. Ja kontra grawitacja. Pantofelki poszybowały w górę, ja poszybowalam w dół a z boku pewnie wyglądało to jak jakis performance. Rok temu w Warszawie... rower, codzienna droga do domu. Czerwone światło na skrzyżowaniu, więc grzecznie się zatrzymuję i nagle... bach! Jakaś dziwna siła ściągnęła mnie w bok. Rower w lewo, ja w prawo i znowu numer akrobatyczny. Tym razem na plecy, prosto w klomb pełen jeżówek i wysokich traw. Niebo nade mną, chmurki płyną, a ja chichoczę jak dziecko, bo nagle ta scena wydała mi się komiczna. Jeszcze…

0 Komentarzy