Pamiętam

Pamiętam, gdy jako dziecko chodziłam z Tatą na grzyby. Wychodziliśmy z samego rana, jeszcze zanim słońce przebiło się przez mgłę. Tylko my, las i cisza, w której wszystko miało sens. Tata znał każde miejsce w lesie, każdy zapach. Uczył mnie patrzeć pod nogi, słuchać lasu, nie spieszyć się. To był nasz rytuał, wtedy prosty rytuał, a dziś już święty. Tata odszedł w styczniu 2013 roku. Ja jednak wciąż czuję jego obecność, gdy stąpam po mokrej ściółce, gdy w lesie trzymam w dłoni koszyk albo gdy chodzę po sadzie, który Tata posadził. Jakby Tata był tuż obok, po drugiej stronie tej cienkiej granicy, która teraz, przed Wszystkimi Świętymi, staje się przezroczysta jak poranna mgła. Kochani, nadchodzi czas, kiedy dusze przodków wracają do domów. Myślę, że to czas między światami. Zapalamy wtedy świece ale nie byle jakie, lecz takie z jasnym płomieniem…

0 Komentarzy

Pierścień, który czekał

Pierścień, który czekał. Wczoraj dostałam od przyjaciółki piękny pierścień. Zloty i czerwony. Przymierzyłam. Rozmiar w sam raz. A potem zauważyłam, że pasuje kolorem do auta. Ten pierścień choć był gotowy już od dawna i czekał na mnie to kiedy się widziałyśmy to zapominałyśmy o przekazaniu. Ale wczoraj trafił w moje dłonie. A może czekał na właściwy moment? Wieczorem wysłałam przyjaciółce zdjęcie a na tym zdjęciu: pierścień na dłoni. Czerwony pierscien przy naszym czerwonym aucie. A ona odpisała: „On był Twój od samego początku. Dopiero teraz to widzę.” I pomyślałam wtedy o pierścieniu Arabeli. Pamiętacie ten film? O tym pierścieniu, który spełniał każde życzenie ale tylko wtedy, gdy pragnienie było prawdziwe. Bo ten pierścień nie tworzył cudów sam z siebie. On jedynie odzwierciedlał serce tego, kto go nosił. Może i mój pierścień ma w sobie coś z magii? Magii czasu, który…

0 Komentarzy

Wędrujące kamienie

Słyszałaś kiedyś o wędrujących kamieniach? Może myślisz, że to mit albo jakaś miejska legenda… Znalazłam dziś w Warszawie, koło metra Wilanowska, ten oto kamień z Iławy. Zabrałam go na przejażdżkę metrem do centrum w okolice Pałacu Kultury i Nauki. I tak sobie myślę, że ja – wychowana na bajkach o wędrowcach: o Koziołku Matołku, co ruszył do Pacanowa, o Pyzie Wędrowniczce, co poznawała świat, o Stasiu i Nel, którzy byli W pustyni i w puszczy, o baśniach tysiąca i jednej nocy - że to właśnie ja znalazłam taki symboliczny kamień z rysunkiem i podpisem PKiN. To jak list od Wszechświata. Przypadek? Nie sądzę. Bo ja też kiedyś przywędrowałam do Warszawy. Wszystko jest po coś ale nie zawsze od razu wiadomo po co. Kamień ruszył dalej w drogę. Niech znajdzie kolejnego wędrowca. A ja z ciekawością ruszam w swoją drogę.

0 Komentarzy

Jabłko

W tym tygodniu dostałam od koleżanki w pracy jabłko. Zwykłe a jednak niezwykłe. Piękne, rumiane i pachnące polskim sadem. Ten mały gest przeniósł mnie myślami do wczesnego dzieciństwa, gdy jeszcze żyła moja prababcia. Zawsze, gdy nas odwiedzała, to w kieszeni fartucha miała dla dzieci jakiś skarb. Nie były to zabawki, modne ubrania ani błyszczące drobiazgi. To były dary natury. Latem świeże owoce, zimą suszone jabłka albo bułeczki zrobione jej rękami. Te prezenty pachniały i smakowały sadem, Polską (choć wtedy chyba jeszcze tego nie wiedziałam co to Polska) , ciepłem i miłością. Były jak szept: „pamiętam o tobie”, jak dotyk dłoni, jak serdeczny uśmiechu, który zostaje w sercu na długo. Dziś myślę, że w takich drobnych, czułych gestach mieszka prawdziwa moc. Moc, która karmi duszę . Karmi nie tylko jabłkiem, ale pamięcią, wdzięcznością i miłością. A Ty? Co pamiętasz ? Jakie…

0 Komentarzy