Współczucie
Dawno temu, gdy jeszcze odprowadzałam córkę rano do szkoły, zdarzało mi się po drodze skręcić do małej kawiarni. I jeszcze przed pracą zamawiałam filiżankę kawy. Taka odrobina luksusu na dobry początek dnia. Sięgałam wtedy po książkę z półki: "Sztuka szczęścia. Poradnik życia. Jego Świątobliwość Dalajlama." Otwierałam ją na przypadkowej stronie i czytałam fragment. Kiedy przyszła pandemia i kawiarnie opustoszały, kupiłam własny egzemplarz książki. Przeniosłam ten rytuał do domu. Kawa, chwila ciszy, kilka zdań. Słowa, które skłaniają do refleksji. Do dziś to praktykuję. Teraz najczęściej robię to w dzień wolny np. weekend. Dziś otworzyłam książkę i przeczytałam taki fragment: "Pamiętam pewnego starszego mistrza pieśni, który mieszkał w klasztorze Namgjal. Spędził on dwadzieścia lat jako więzień polityczny w chińskim więzieniu i obozach pracy. Kiedyś spytałem go o najtrudniejszą sytuację, jakiej musiał stawić czoło w więzieniu. Nieoczekiwanie odparł, że najbardziej bał się tego,…