Gdy zakwitną krokusy

Czas w ostatnich dniach zachowywał się inaczej. Rozszerzał się, falował i jednocześnie stawał się bardziej abstrakcyjny niż zwykle. 27 stycznia celebrowałam swoje urodziny. Życzenia docierały do mnie z różnych stron, od gór aż po morze, przez Azję i Amerykę, przez różne kraje Europy. Jakby słowa i czas miały skrzydła, znały skróty i nie uznawały granic. Z każdego słowa płynęła serdeczność, a ona nie podlega kalendarzom ani nie zna granic. Poczułam się zauważona i kochana. Dowiedziałam się o istnieniu elitarnych klubów: 20+, 30+, 40+, 50+ 60+, 70+.... 100+ itd. Z dumą i radością przyjęłam awans do kolejnego klubu. To wyjątkowe wyróżnienie. Mam już przecież honorowe członkostwo w niektórych z tych klubów. Czas nie odjął mi niczego a raczej nauczył wybierać to, co ważne. Zdecydowałam, że urodziny w tym roku świętuję przez cały rok . To niesamowity czas. Tego samego dnia rozmawiałam…

3 komentarze

Do kina czy na film ?

Do kina czy na film? Podczas oglądania kilku filmów w kinie zauważyłam pewną powtarzalność. Mianowicie: zwiastuny są mega ciekawe, a potem idę na film i mam wrażenie, że… wszystko, co było w nim interesujące, już zostało pokazane wcześniej. A sam film ? Flaki z olejem. Rozczarowanie level hard. Wręcz tak, jakby zwiastun był lepszą wersją filmu. Najpierw trailer, a potem… triller. No jak tak można??? I wtedy przyszła mi do głowy taka myśl: skoro są już przepisy, że produkt w reklamie nie może różnić się od tego w rzeczywistości, to dlaczego nie ma tego samego w przypadku zwiastunów filmowych? Bo wiecie… Ostatnio przed filmem, na który wybrałam się ze znajomą, kupiłyśmy prosecco i aperol. Na ulotce pokazane piękne, szklane kieliszki. I nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłyby być… w plastiku. I dokładnie tak się czasem czuję po seansie.…

0 Komentarzy

Bazarek

Obudziłam się wczoraj (w sobotę) bez budzika. Po tygodniu wstawania na komendę dzwonka to takie przebudzenie brzmi jak luksus w czystej postaci. Zielony koktajl na śniadanie i już wiem, że to będzie dobry dzień. Mówię domownikom, że idę chillować na bazarku. Biorę wiklinowy koszyk, w głowie mam listę zakupów i ruszam. Chillout na bazarku. Tak, tak ... naprawdę to lubię i wcale nie waham się z tego korzystać. Nie market, nie przypadkowy sklepik, ale porządny bazarek.  Taki, o którym mówi się, że kupisz tam mydło i powidło. Trochę to zakupy, a trochę szwendanie się bez celu. Ma to swój urok. Mam tu swoich ulubionych dostawców, wiem, gdzie są najlepsze ryby, jajka, sery, przyprawy i pieczywo. Kto chce, kupi też ubrania, buty, książki, drobną elektronikę, nasiona, kwiaty czy karmę dla zwierząt. Można spotkać kogoś znajomego z okolicy. Zatrzymać się. Pogadać. A…

0 Komentarzy

Gdyby dojrzałość była galerią sztuki…

Słuchałam wczoraj podcastu „Studnia bez dna”. O pułapkach dorosłości. O tym, jak osiągać emocjonalną dojrzałość. Pięknie w tym nagraniu Joanna Flis mówi o : - wewnętrznym dziecku. - stawianiu granic - nadziei - poznawaniu siebie - o tym, że życie jest wartością samą w sobie - o tym, że zmieniamy się z wiekiem i że każde doświadczenie nas czegoś uczy - i to które w naszej ocenie, jest dobre i nawet to trudne. Jedno zdanie szczególnie we mnie zostało: „Dojrzałość to umiejętność, której się uczymy.” Dźwięczy mi w uszach. I przypomniała mi się rada Mai - historyczki sztuki i założycielki firmy Poza Ramami. Pani Maja mówi, że gdy wchodzisz do galerii, nie oglądaj wszystkiego. Wybierz maksymalnie trzy dzieła (tak ja to usłyszałam). Te, które Cię tego dnia czymś poruszyły, zwróciłyTwoją uwagę. Przy których chcesz zostać dłużej. Zatrzymaj się. Złap refleksje.…

0 Komentarzy