Tea time

Miałam sen. Herbatka u królowej angielskiej. Byłam obserwatorem. Tak jakbym unosiła się w powietrzu albo jakbym oglądała film o spotkaniu przy herbacie u królowej. Oprócz królowej Elżbiety II, był też Louis de Funès oraz książę Karol. Delikatna porcelana. Para unosząca się nad filiżankami. Czas, który na chwilę przestaje się spieszyć. Tea time. Rytuał. Uważność. Rozmowa. Gdy się obudziłam to pomyslałam o herbatkach u nas w domu. Bo u nas w rodzinie mamy dwa typy miłośników herbaty i rozpoznać ich można po wielkości kubka. Jedni piją z małych filiżanek, jakby delektowali się chwilą. Drudzy wybierają kubki ogromne, jakby chcieli się herbatą otulić od środka. Każdy tak jak lubi . Razem. Lubię tea time. A Ty? Jesteś bardziej team herbata mała czy duża? Czarna czy zielona? A może team herbata albo team kawa?

0 Komentarzy

Ciri

Przedstawiam Wam naszą kotkę Ciri. Jestem przekonana, że ma greckie albo inne południowe korzenie. Ciri łapie każdy promyk słońca, który pojawia się w mieszkaniu. Wyleguje się w nim jak mała bogini światła. Latem, gdy goni motylka, wygląda jakby tańczyła Zorbę. Całym ciałem. Całą duszą. Jakby Grecja na chwilę rozgościła się w naszym salonie A zimą? Zimą nawet leżąc na kaloryferze, twierdzi, że jest jej bardzo zimno i że prawie zamarza. A wieczorem cicho szepcze, że marzy o tym, że … śniegu już nigdy nie będzie. Ciri. Kotka, która wierzy w słońce, ciepło i w to, że zima jest tylko nieporozumieniem.

0 Komentarzy

Pomocna dłoń

Wczoraj przy kawie opowiadałam dziewczynom historię z gatunku: zima zaskoczyła kierowców. Mróz, auto obrażone na życie, akumulator na granicy rezygnacji. Na szczęście pojawił się Pan z taxi i szybciutko mi pomógł uruchomić samochód. Dowiedziałam się też, że istnieje taka usługa pt. uruchamianie przez kable. Taaak, jest taka usługa. Człowiek uczy się całe życie. A dziś… Koleżanka napisała na grupie, że jej auto zatrzymało się na środku drogi. I pomógł jej przystojny, miły mężczyzna. W krótkich spodenkach i T-shircie. W środku zimy. Wniosek? W USA mają swój Słoneczny Patrol. A my mamy : Zimowy Patrol. Działa na kablach, uśmiechu i bez względu na temperaturę . Jaki plynie morał z tej historii? Czasem wystarczy pomocna dłoń. Nigdy nie wiesz, kiedy padnie akumulator... i kto wtedy stanie na twojej drodze.

0 Komentarzy

Forum Niezależnych Ekspertów (3 dni). Dzień trzeci.

Dzień 3. Poranek zaczął się konkretnie: - małdrzyki krakowskie, - masło z Sycylii, - galaretka z kolagenem. Ciało dostało jasny komunikat: to ważny dzień. Dzień domknięcia. Unosił się duch przemiany. Nienachalny ale obecny jak zapach kawy, który mówi: coś się właśnie zmienia. Głosów tego dnia było dużo. Było o tym, że: - kobiety są księżycowe - każda pełnia przynosi opowieść - było też o apogeum i epicentrum. Nie dało się udawać, że to tylko teoria. Ktoś o kimś powiedział, że: to egoistka. A ktoś inny dodał: może i egoistka ale wypoczęta. Eksperci zanotowali. W tle przewinęła się koncepcja piątego świata pokoju i oświecenia. Brzmiało poważnie, ale mówiło o czymś bardzo prostym: o przemianie, tajemnicy i oświeceniu. Potem rozmowy zeszły na tematy delikatne o których nie wiem jak tu napisać. Ktoś mi podpowiedział: napisz o keksie i tantrze. A ktoś inny:…

0 Komentarzy