Koncert
Wracałam kiedyś z Warmii do Warszawy i niebo zrobiło wtedy taki spektakl z chmur, że aż musiałam się zatrzymać i zrobić zdjęcie.Dziś znów trafił mi się podobny spektakl. Tym razem jednak niebo było tylko częścią historii.Byłam ze znajomą na koncercie w pałacu. Ale zanim weszłyśmy na koncert, doznałyśmy i kultury i awantury. Pojechałyśmy wcześniej, bo wokół pałacu jest piękny park. Idealne miejsce na spacer, rozmowę i trochę ruchu wśród natury. Koncert miał być o 17:00, więc miałyśmy ponad godzinę na nasze pogaduchy i niespieszne wędrowanie.Kiedy zbliżała się 17:00, ruszyłyśmy w stronę pałacu i dziesięć minut przed koncertem byłyśmy gotowe wejść, usiąść i zasłuchać się w muzykę.Zapowiadało się wspaniale.Czterech muzyków: skrzypce, drugie skrzypce, altówka i wiolonczela.Tylko że… drzwi były zamknięte.Przy klamce napis:„Aby otworzyć, przekręć w lewo”.Przekręcałyśmy ale drzwi ani drgnęły.Kilka czy kilkanaście osób za nami również poczuło podobne ukłucie rozczarowania.W końcu…