Let it go

Usłyszałam kiedyś na webinarze Ewy Foley historię o mnichu albo szamanie do którego jechali gdzieś bardzo , bardzo daleko, chyba w Meksyku a on długo milczał i w końcu wypowiedział tylko jedno zdanie: "Let it go, let it go. " Tylko tyle. Albo aż tyle. Pomyślałam, hmm.... o czym to może być ?? Wraca to zdanie do mnie często. Ostatnio coraz częściej. Na przykład w sytuacjach gdy chciałabym komuś pomóc a ta osoba nie chce i znajduje mnóstwo wymówek bo nie jest w danym momencie gotowa. I wtedy przychodzi: let it go O czym to wtedy jest? Może o braniu odpowiedzialności za kogoś, kto jej nie chce ? Wyczerpujące. Potrafi przygnieść. Szybko zaczyna boleć kręgosłup. Emocjonalny, psychiczny, duchowy. Bywa, że próbujemy pomóc z dobrej intencji — troski, empatii, miłości . Ale wtedy zaczynamy decydować za tę osobę. Naprawiać za nią.…

0 Komentarzy

Spiżarnia

Wśród zieleni, ciszy i szeptów drzew odkryłam coś prostego, a poruszającego do głębi. Mam w sobie spiżarnię. I jest w niej wszystko, czego potrzebuję. Jest tam spokój, który zna mój rytm. I siła, która nie musi krzyczeć. Są odpowiedzi, które dojrzewały w ciszy. I światło, które pamięta, nawet gdy ja zapominam. Tu jest cierpliwość, odwaga, czułość i siła. To w wewnętrznej spiżarni jest moje “poradzę sobie”, “nie wiem, ale pójdę”. Nie muszę iść po to w świat. To już jest we mnie. Zawsze było . Człowiek to dom i każdy ma swoją spiżarnię. Mniejszą lub większą. Taką, do której warto wracać — codziennie. A Ty… kiedy ostatni raz zajrzałaś/zajrzałeś do swojej wewnętrznej spiżarni? Co by się zmieniło w Twoim życiu, gdybyś zajrzała/zajrzał dziś do swojej spiżarni… z czułością?

0 Komentarzy

W objęciach Morfeusza

Zasnęłam wczoraj około 20.00. Obudziłam się dziś po 7.00. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak głęboko i długo spałam . Jakieś przeziębienie krąży w powietrzu ale dopóki termometr nie pokazuje 40 stopni Celsjusza to życiowa bieżnia mówi "dajesz". Sen przyszedł jak ciepły koc, który bez słów mówi: „Już nic nie musisz, teraz ja się tobą zaopiekuję.” Wciąż się uczę, że nie wszystko trzeba zdobywać, kupować, udowadniać. Że to, co najprostsze - potrafi najskuteczniej uzdrawiać. Światło słońca. Przyjacielskie słowo. Zimny prysznic o poranku. Ciało w ruchu. Dłonie na skroniach w spokojnym automasażu. Oddech. Kilka minut spaceru bez celu - na odpoczynek. Ale sen…. Sen to jak powrót do źródła. Jak rozmowa z czymś większym, co mówi: jesteś, żyjesz, wystarczysz. Niech dziś będzie delikatnie. Z wdzięcznością za to, co darmowe i prawdziwe.

0 Komentarzy

Pierwszy spacer

Pierwszy spacer szczeniaka w lesie Małe łapki na leśnej ścieżce. Tyle nowych zapachów, dźwięków, drzew wyższych niż wszystkie drzewa spotkane do tej pory. Idziemy powoli. Pies co chwilę się zatrzymuje, patrzy na mnie pytająco - czy dobrze idzie, czy może za daleko, czy ja jeszcze jestem. Jestem. Tuż obok. Myślę sobie: tak wygląda początek każdej wędrówki. Niepewność miesza się z ciekawością. Strach z ekscytacją. Nie wiesz jeszcze, czy dasz radę. Ale ruszasz. Bo coś Cię woła. Bo coś w Tobie już wie, że czas iść. Patrzę, jak się uczy świata. Jak ufa coraz bardziej - sobie, drodze, mnie. I przypominam sobie wszystkie swoje "pierwsze razy". Wtedy, kiedy też szłam w coś nowego z drżącym sercem. I zawsze ktoś był obok. Czasem tylko na chwilę. Ale wystarczyło. A Ty? Czy pamiętasz swój pierwszy spacer w nieznane? Kto wtedy szedł obok Ciebie?

0 Komentarzy