Nieoczywisty sukces

Znajoma przypomniała mi pewną historię z mojego życia.Taką, o której sama rzadko myślę w kategorii sukcesu.W 2010 roku na 3 lata przeprowadziłam się z rodziną do Belgii.Na początku pobytu zobaczyłam ogłoszenie o kursie, który od razu poruszył moje serce. Kurs florystyczny.Kocham kwiaty więc taki kurs od razu wskoczył na wysoką pozycję na listę marzeń.Było jednak jedno „ale”.Kurs odbywał się po francusku, a ja wtedy… nie mówiłam nic a nic po francusku.Co zrobiłam?Najpierw zapisałam się na kurs językowy.Uczyłam się. Słuchałam. Oswajałam nowy język.Po około dwóch latach coś tam juz mówiłam i dużo rozumiałam. Poczułam, że to już ten moment.Zapisałam się na wymarzony kurs florystyczny.Przez trzy miesiące, dwa razy w tygodniu, tworzyłam bukiety i różne kompozycje kwiatowe. Miałam pokłute i podrapane ręce od różnych narzędzi i kolców róż ale wielki uśmiech na twarzy.Na koniec zdałam egzamin teoretyczny i praktyczny z podstaw florystyki…

0 Komentarzy

Skrzydła

W niedzielę rano, na spacerze, usłyszałam piękny fragment z Biblii – piękny cytat i inspiracja: Pójdziesz z taką mocą, jaką masz. To słowa, które Bóg mówi do Gedeona. Mówi nie wtedy, gdy Gedeon jest gotowy, silny i pewny siebie. Ale wtedy, gdy jest dokładnie tam, gdzie jest. Jakby mówił: masz już skrzydła. My tymczasem wciąż je sobie przypinamy. Jeszcze jedno pióro. Potem jeszcze jedno i jeszcze wzmocnienie i poprawka. Jeszcze „jak będę bardziej…”. Zbieramy siły, pomysły, odwagę na 120%. Dopinamy skrzydła. Polerujemy je na błysk… I ...... nie startujemy. W niedzielę byłam też na koncercie. Na suficie zobaczyłam wyświetlony taki wzór, który skojarzył mi się ze skrzydłami. Idąc tym tropem pomyślałam: orzeł ma skrzydła. My też mamy skrzydła, niewidoczne, takie mentalne ale są. I co robi orzeł? Orzeł nie czeka, aż orlę będzie perfekcyjne. Wypuszcza je z gniazda. Uczy lotu…

0 Komentarzy

Szczeniak i rekin

Od lutego mieszka z nami szczeniaczek o wdzięcznym imieniu Madzia. To pies naszej córki Ali. Lubię obserwować tego psiaka i często zauważam ile w jej zachowaniu jest takiej naturalnej mądrości . Gdy Madzia nagromadzi w sobie zbyt wiele emocji, gdy cały świat robi się zbyt głośny, zbyt szybki albo zbyt bliski to Madzia biegnie po swojego pluszowego rekina. Chwyta go w zęby i cicho wyje, jakby wypuszczała z siebie wszystko to, czego jeszcze nie umie unieść. Mówimy wtedy, że wyje w rekina. I w tym czymś zaskakująco prostym i naturalnym widzę jej mądrość: znaleźć swój sposób, zanim napięcie znajdzie ją. A Ty? Jaki masz swój rytuał na powrót do siebie? Co pomaga Ci spuścić parę, zanim zrobi się za późno?

0 Komentarzy

Podróże w czasie i przestrzeni

Mam taką znajomą, dla której niemożliwe po prostu nie istnieje. Nazwijmy ją Kasia. Ma w sobie zalet moc i tę iskrę, co rozpala rzeczy, zanim zdążysz powiedzieć „chyba się nie da”. Pamiętacie „Pippi” Astrid Lindgren? Kasia bywa jak współczesna Pippi Langstrumpf. Mieszka w domku na końcu wsi, jej tata przemierza dalekie lądy i oceany. Pippi jadła gwoździe, tańczyła boso w kukurydzy i potrafiła podnieść konia. Kasia… no cóż … potrafi bardzo podobnie. Może nie podnosi koni (a może po prostu o tym nie mówi?), ale energią potrafi unieść pół świata. Uwielbiam nasze spotkania. Przenoszą mnie do krainy dzieciństwa i radości, gdzie wszystko jest możliwe, a każdy dzień pachnie przygodą. A jednocześnie, kiedy trzeba, Kasia ogarnia cały codzienny kołowrotek, nawet ostry cień szarego ZUS-u. Bez mrugnięcia okiem. Rozmowa o terminach z nią to jak, podróże w czasie i przestrzeni, jak skakanie po…

0 Komentarzy