Wschód słońca

Gdy wylatuję z Europy to jakbym przekraczała niewidzialną granicę rzeczywistości.Ten sam glob a jednak inny świat.Azja. Afryka.Kolory bardziej nasycone. Zapachy cięższe.Dźwięki głośniejsze. Jest tam tyle rzeczy, które są dla mnie… nieznane i nieoswojone. I wtedy nie mogę oprzeć się na doświadczeniu. Nie działa mapa w głowie. Nie działają stare schematy.Zostaje zaufanie.Czas płynie inaczej. Wolniej. Głębiej. Szerzej.Chociaż boję się nowego to jednocześnie je lubię. Niezła mieszanka emocji.Nie wiem, jak coś się robi więc robię tak, jak czuję. Najlepiej, jak potrafię na ten moment.Niedawno podczas podróży zatrzymałam się na lotnisku. Rozglądałam się, szukając wzrokiem kogoś, kto ma mnie odebrać. W telefonie nie działał internet i nie działało też lotniskowe WiFi.Przez chwilę byłam tylko ja i moja niepewność.A potem ktoś podszedł. „How can I help you?”I poczułam, że jestem zaopiekowana.Powiedziałam, że potrzebuję internetu aby skorzystać z WhatsApp. Udostępnił hotspot.Tyle nowości wokół. Tyle bodźców.…

2 komentarze

Wróble

Obserwuję sikorki. Uwielbiam to. Przylatują do nas co roku i może nawet co roku te same.Czasem mam takie wrażenie, bo pojawiają się późną jesienią i stukają w okno, jakby wiedziały, że kupiliśmy dla nich sporą porcję słonecznika.Mamy czasem też orzechy włoskie ale one wolą słonecznik. Przylatują też kowaliki.I od czasu do czasu grubodziób. Grubodziób.... o ten to potrafi biesiadować. Rozsiada się jegomość, przy pojemniku ze słonecznikiem i je, je, je…Zupełnie inaczej niż sikorki.Sikorki są w ciągłym ruchu. Podlatują, biorą ziarenko i lecą na pobliską sosnę.Tam rozdziobują łupinkę, zjadają nasionko i wracają po następne. A grubodziób siedzi i je, je i je...Rozglądam się czasem za wróblami.Ale od pewnego czasu nigdzie ich nie widzę.Może wyprowadziły się z Warszawy. Kto wie.Widziałam ich za to dużo w Egipcie.Więc może to właśnie te warszawskie się tam przeniosły.Tylko jakby doleciały do Egiptu?Przecież mają takie małe skrzydełka.Może…

0 Komentarzy

Medytacja na lotnisku

Co się zwykle robi na lotnisku?Czeka.Na boarding. Na komunikat z głośników.Na swoje miejsce w kolejce do bramki. Na moment, w którym wreszcie można ruszyć dalej.A co jeszcze można robić z takich rzeczy, które nie budzą szczególnego zainteresowania służb ochrony lotniska?Przychodzi mi do głowy przynajmniej kilka pomysłów. Ale tym razem moje myśli poszybowały w kierunku Buddy i medytacji.Wyjęłam słuchawki z torebki. Włożyłam je do uszu.Usadowiłam się wygodnie, na tyle, na ile to możliwe na lotniskowej ławeczce.Zamknęłam oczy.Głęboki wdech. Potem wydech. I jeszcze raz.Zanurzyłam się w jedną z najprostszych medytacji. Moją ulubioną:Bodyscan.Świat zewnętrzny powoli się wyciszał.Jakby oddalał się o kilka kroków.Wsłuchiwałam się w swoje ciało i w swój oddech.Miałam poczucie, jakby otaczała mnie niewidzialna osłona.Dźwięki z zewnątrz były przytłumione.Słyszałam własny oddech i bicie swojego serca.Nie wiem, ile upłynęło czasu.Może piętnaście minut a może czterdzieści.Otworzyłam oczy.Świat zewnętrzny był taki sam.Ludzie dalej spieszyli się…

0 Komentarzy