Wschód słońca
Gdy wylatuję z Europy to jakbym przekraczała niewidzialną granicę rzeczywistości.Ten sam glob a jednak inny świat.Azja. Afryka.Kolory bardziej nasycone. Zapachy cięższe.Dźwięki głośniejsze. Jest tam tyle rzeczy, które są dla mnie… nieznane i nieoswojone. I wtedy nie mogę oprzeć się na doświadczeniu. Nie działa mapa w głowie. Nie działają stare schematy.Zostaje zaufanie.Czas płynie inaczej. Wolniej. Głębiej. Szerzej.Chociaż boję się nowego to jednocześnie je lubię. Niezła mieszanka emocji.Nie wiem, jak coś się robi więc robię tak, jak czuję. Najlepiej, jak potrafię na ten moment.Niedawno podczas podróży zatrzymałam się na lotnisku. Rozglądałam się, szukając wzrokiem kogoś, kto ma mnie odebrać. W telefonie nie działał internet i nie działało też lotniskowe WiFi.Przez chwilę byłam tylko ja i moja niepewność.A potem ktoś podszedł. „How can I help you?”I poczułam, że jestem zaopiekowana.Powiedziałam, że potrzebuję internetu aby skorzystać z WhatsApp. Udostępnił hotspot.Tyle nowości wokół. Tyle bodźców.…