Nieoczywisty sukces
Znajoma przypomniała mi pewną historię z mojego życia.Taką, o której sama rzadko myślę w kategorii sukcesu.W 2010 roku na 3 lata przeprowadziłam się z rodziną do Belgii.Na początku pobytu zobaczyłam ogłoszenie o kursie, który od razu poruszył moje serce. Kurs florystyczny.Kocham kwiaty więc taki kurs od razu wskoczył na wysoką pozycję na listę marzeń.Było jednak jedno „ale”.Kurs odbywał się po francusku, a ja wtedy… nie mówiłam nic a nic po francusku.Co zrobiłam?Najpierw zapisałam się na kurs językowy.Uczyłam się. Słuchałam. Oswajałam nowy język.Po około dwóch latach coś tam juz mówiłam i dużo rozumiałam. Poczułam, że to już ten moment.Zapisałam się na wymarzony kurs florystyczny.Przez trzy miesiące, dwa razy w tygodniu, tworzyłam bukiety i różne kompozycje kwiatowe. Miałam pokłute i podrapane ręce od różnych narzędzi i kolców róż ale wielki uśmiech na twarzy.Na koniec zdałam egzamin teoretyczny i praktyczny z podstaw florystyki…