Plaża
Siedzę na plaży gdzieś na końcu świata i patrzę na ocean. Kolor wody jest niesamowicie niebieski… tak intensywny, że przez chwilę mam wrażenie, że moje oczy przestają być brązowe i przyjmują błękitny odcień. Słucham szumu fal i obserwuję dzieci, które bawią się na brzegu.Te najmniejsze biegają tylko po piasku i nie wchodzą do wody. Większe zanurzają stopy, sprawdzają granice. A te najstarsze… łapią fale. Stoją na deskach surfingowych i rozmawiają z wiatrem.Nie widzę dorosłych a jednak czuję obecność zasad. Niewidzialnych, ale obecnych zasad.Dzieci wiedzą, ile mogą. Wiedzą, gdzie kończy się zabawa, a zaczyna szacunek do żywiołu.I nagle mam wrażenie, że gdzieś między nimi przemyka ona:Pipi Langstrumpf.Wolna i nieokiełznana. Pamiętasz ją? To ta dziewczynka, która nie pyta o pozwolenie, ale zna swoje granice. Ta, która ufa światu i sobie jednocześnie.Dzieci bawią się razem, bez ekranów i bez pośpiechu. I wygląda na…