Placek ze śliwkami

Przypomniała mi się ostatnio ta kultowa scena z „Czterdziestolatka”. Pamiętacie? Charakterystyczny głos Ireny Kwiatkowskiej i słowa:„O proszę pani, widzę, że pani nie zna podstawowych zasad współżycia rodzinnego. Co robi prawdziwa kobieta w sytuacji trudnej, napiętej, stresowej?Piecze placek ze śliwkami!!Wszyscy dookoła szaleją, biegają z kąta w kąt, popłakują po kątach.A ona nic…Wypieka.Po chwili zapach roznosi się po całym domostwie i centralny układ nerwowy nastawia się na trawienie, a nie na przeżywanie jakichś abstrakcyjnych problemów”.Brzmi jak całkiem niezły przepis na sukces. Więc kiedyś pomyślałam:A co mi szkodzi, spróbuję.I tak, co jesień, wypiekam śliwki pod kruszonką.Czy świat dzięki temu staje się lepszym miejscem?Tego nie wiem.Ale jedno mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością: Świat nadal istnieje. Masz jakieś wątpliwości??A był już koniec świata?Nie było.A widzisz! Czyli metoda działa. A jeśli przy okazji pachnie w domu śliwkami i cynamonem, to chyba nie ma się już czego…

0 Komentarzy

Wybór

Chodziłam dziś po bazarku. Lubię rozmawiać z ludźmi i słuchać rozmów na straganach. Pogoda była piękna, słonko miło ogrzewało głowy, nikt się nigdzie nie spieszył. Takie małe la dolce vita. Przy jednym ze stoisk usłyszałam dwóch panów oglądających jakąś starą lampę oliwną. - Kiedyś to było fajniej…Słońce lepiej grzało, ludzie byli spokojniejsi, częściej się spotykali, w karty grali ...No jakoś fajniej było… Uśmiechnęłam się pod nosem. A potem rozmawiałam z przyjaciółką o teatrze i jakoś zeszło nam na telewizję a właściwie na Teatr Telewizji. Kiedyś w każdy poniedziałek był Teatr Telewizji i właściwie wszyscy oglądali tę samą sztukę i następnego dnia wszyscy o niej mówili. A jak na ulicy spotkało się aktora, którego znało się z Teatru Telewizji, to człowiek go rozpoznawał i mówił „dzień dobry” jak do dawno niewidzianego znajomego. Dziś mamy streaming. Filmy, seriale, spektakle teatralne. Tyle możliwości,…

0 Komentarzy

Imponderabilia

Obserwuję profil, na którym autor przypomina słowa rzadko używane, które gdzieś istnieją w zakamarkach słownika i czekają, aż ktoś je znowu zauważy.Ostatnio trafiłam na słowo imponderabilia.Przyznaję, że zobaczyłam je po raz pierwszy. Brzmi tajemniczo i pięknie. Jest trochę jak zaklęcie, które mógłby wypowiedzieć Harry Potter. A słowo to oznacza coś co trudno zmierzyć i wycenić, a jednak ma ogromne znaczenie.Pomyślałam wtedy: ale kiedy właściwie używa się takiego słowa?Kilka godzin później poszłam z psem na psią łączkę.Psy biegały i merdały ogonami. A potem, jak gdyby nigdy nic, wszystkie podeszły do jednej miski z wodą. Każde napiło się tyle, ile potrzebowało i ustąpiło miejsca następnemu. Spokój, przyjaźń i współpraca. To coś, czego nie da się zważyć ani policzyć, a co sprawia, że świat wydaje się przez chwilę trochę lepszy. Może właśnie z takich nieuchwytnych drobiazgów składa się dobre życie? I wtedy pomyślałam:To…

0 Komentarzy

Ławeczka

Dziś rano słuchałam opowieści kobiety, która przeprowadziła się z Kalifornii do Włoch.Mówiła o tym, jak bardzo zmieniło się jej podejście do dobrostanu.W USA wellness i wellbeing stały się całym przemysłem. Żelki antystresowe, kamizelka obciążeniowa (nie wiem co to jest ale tak mówiła: weighted vest), specjalistyczne masaże, coraz lepsze siłownie… I tylko w kalendarzu coraz mniej miejsca na samo życie.We Włoszech wszystko okazało się zaskakująco proste.Proste jedzenie, dużo chodzenia, rozmowy z ludźmi, słońce i morze.I jeszcze coś.Przestała się dziwić, że w środku dnia wszystko jest zamknięte na kilka godzin. Nikt nie robi afery, że właśnie teraz nie może czegoś kupić. Kupi później.Oraz odkryła dolce far niente czyli słodycz nicnierobienia. Mówiła o tym jak bardzo lubi tak po prostu patrzeć i obserwować ludzi. I wtedy przypomniały mi się obrazki z dzieciństwa.Ławeczki przed domami a na nich ludzie siedzący obok siebie i rozmawiający…

1 Komentarz