Placek ze śliwkami
Przypomniała mi się ostatnio ta kultowa scena z „Czterdziestolatka”. Pamiętacie? Charakterystyczny głos Ireny Kwiatkowskiej i słowa:„O proszę pani, widzę, że pani nie zna podstawowych zasad współżycia rodzinnego. Co robi prawdziwa kobieta w sytuacji trudnej, napiętej, stresowej?Piecze placek ze śliwkami!!Wszyscy dookoła szaleją, biegają z kąta w kąt, popłakują po kątach.A ona nic…Wypieka.Po chwili zapach roznosi się po całym domostwie i centralny układ nerwowy nastawia się na trawienie, a nie na przeżywanie jakichś abstrakcyjnych problemów”.Brzmi jak całkiem niezły przepis na sukces. Więc kiedyś pomyślałam:A co mi szkodzi, spróbuję.I tak, co jesień, wypiekam śliwki pod kruszonką.Czy świat dzięki temu staje się lepszym miejscem?Tego nie wiem.Ale jedno mogę powiedzieć z całą odpowiedzialnością: Świat nadal istnieje. Masz jakieś wątpliwości??A był już koniec świata?Nie było.A widzisz! Czyli metoda działa. A jeśli przy okazji pachnie w domu śliwkami i cynamonem, to chyba nie ma się już czego…