Bieszczadzkie smaki

Jeździ człowiek po świecie. Smakuje życia w wytwornych restauracjach i przy ulicznych straganach.Krewetki, szparagi, naleśniki jedzone gdzieś po drodze, kaczka na różne sposoby.Innym razem pad thai pachnący nocnym miastem albo ryż smażony, który smakuje najlepiej po długim dniu i jeszcze dłuższej drodze.Człowiek zachwyca się smakami świata.I dobrze.Bo świat jest piękny, różnorodny i warto go próbować wszystkimi zmysłami.A potem przyjeżdża w Bieszczady.Siada przy drewnianym stole.Zjada pierogi z serem i młodą kapustką albo gołąbki po lwowsku z kaszą gryczaną. Następnego dnia smakuje żurek albo barszcz na sposób ukraiński a potem placki po bieszczadzku.I nagle przypomina sobie coś bardzo prostego.Że wszędzie dobrze… ale w Polsce najlepiej. Bo są smaki, które karmią nie tylko głód, ale też pamięć, serce i poczucie domu.„Cudze chwalicie, swego nie znacie,sami nie wiecie, co posiadacie.”I może naprawdę warto czasem wrócić do swoich smaków i swoich korzeni. Jakie danie swoim…

2 komentarze

Om Swastiastu!

Pomysł na ten wyjazd powstał w ubiegłym roku. Na początku był tylko zarysem planu. Wiadome było, że Indonezja i kobiety a reszta tej układanki przychodziła krok po kroku. Zapisałam się w ramach prezentu urodzinowego dla siebie samej. Jedni powiedzą: wow. Inni: fanaberia albo że to egoistyczne. Każdy przecież może mieć swoją perspektywę. Pozwól im. Ja jestem ciekawa, o czym będzie ten wyjazd. Jest nas 15 kobiet. W różnym wieku, z różnych miejsc ale w tej wspólnej podróży do siebie. Podróż intensywna. Z przesiadką w Dubaju i z przekroczeniem równika. Ten równik nie pojawia się tu przypadkiem. Jest symboliczny ale ten symbol jest dla każdej z nas pewnie trochę inny. W tej podróży symboli jest więcej i pojawiają się we właściwym momencie. Do willi na Bali dotarłyśmy już po zmroku. A jednak nawet na pograniczu dnia i nocy czułam piękno tego…

0 Komentarzy

Wielkanoc

Jest sobota. Późne popołudnie, prawie wieczór.W kuchni cicho bulgocze żurek. Gotuję go na jutro, na wielkanocny poranek.Powoli po mieszkaniu rozchodzi się zapach. Lubię te mieszankę zapachów na Wielkanoc.Najpierw zakwas. Głęboki, znajomy zapach. Potem czosnek. Biała kiełbasa. Chrzan. Majeranek. Każdy z nich mówi coś swojego, a razem tworzą historię, którą znam od zawsze.Smak i zapach Wielkanocy.Tak bardzo nasz. Tak bardzo polski.Stoję nad garnkiem i czuję coś więcej niż zapachy. Czuję ciepło i pamięć. Wspomnienia wielu Wielkanocy.I przychodzi do mnie cicha, prosta myśl:Wielkanoc jest śniadaniowa.Boże Narodzenie jest przy kolacji.Jedno budzi.Drugie otula.Jedno i drugie ma swój urok.Jedno i drugie jest o karmieniu.Nie tylko ciała.O tym, co w nas miękkie, co tęskni,co chce być przyjęte do stołu.A jutro usiądziemy. I każdy po swojemu doda to coś, co sprawi, że naprawdę będziemy razem.Jak ten żurek.Z wielu prostych składników powstaje coś, co ma smak, gdy jest…

1 Komentarz