Bieszczadzkie smaki
Jeździ człowiek po świecie. Smakuje życia w wytwornych restauracjach i przy ulicznych straganach.Krewetki, szparagi, naleśniki jedzone gdzieś po drodze, kaczka na różne sposoby.Innym razem pad thai pachnący nocnym miastem albo ryż smażony, który smakuje najlepiej po długim dniu i jeszcze dłuższej drodze.Człowiek zachwyca się smakami świata.I dobrze.Bo świat jest piękny, różnorodny i warto go próbować wszystkimi zmysłami.A potem przyjeżdża w Bieszczady.Siada przy drewnianym stole.Zjada pierogi z serem i młodą kapustką albo gołąbki po lwowsku z kaszą gryczaną. Następnego dnia smakuje żurek albo barszcz na sposób ukraiński a potem placki po bieszczadzku.I nagle przypomina sobie coś bardzo prostego.Że wszędzie dobrze… ale w Polsce najlepiej. Bo są smaki, które karmią nie tylko głód, ale też pamięć, serce i poczucie domu.„Cudze chwalicie, swego nie znacie,sami nie wiecie, co posiadacie.”I może naprawdę warto czasem wrócić do swoich smaków i swoich korzeni. Jakie danie swoim…