Lot balonem

Pamiętasz swoje marzenia z dzieciństwa?Ja kilka pamiętam bardzo wyraźnie np :- Guma balonowa Donald z Pewexu.- Lalka Barbie.- Buty „czeszki”.- Zobaczyć wieżę Eiffla.- Spać w łóżku z baldachimem jak z Baśni tysiąca i jednej nocy.- Polecieć samolotem gdzieś daleko.- Spotykać ciekawych ludzi.- Podróżować.- Jeść bez ograniczeń truskawki prosto z krzaka. Był wśród tych marzeń także lot balonem.Jako mała dziewczynka wyobrażałam sobie, jak to jest unosić się nad światem.Jak wróżka. Jak w bajce o Piotrusiu Panie.Albo jak w filmie „Niekończąca się opowieść”.Pamiętasz ten film?Dziś pomyślałabym o tym trochę inaczej.Pomyślałam o unoszeniu się wysoko, tak, że wszystko na dole staje się cichsze, mniejsze, mniej pilne.To marzenie o lekkości, o powietrzu, które niesie, o chwili, w której można zobaczyć więcej bo patrzy się z innej wysokości.Nie o ucieczce.O perspektywie.O tym, żeby na moment wznieść się ponad codzienność i zobaczyć swoje życie jak krajobraz:z…

1 Komentarz

Wschód słońca

Gdy wylatuję z Europy to jakbym przekraczała niewidzialną granicę rzeczywistości.Ten sam glob a jednak inny świat.Azja. Afryka.Kolory bardziej nasycone. Zapachy cięższe.Dźwięki głośniejsze. Jest tam tyle rzeczy, które są dla mnie… nieznane i nieoswojone. I wtedy nie mogę oprzeć się na doświadczeniu. Nie działa mapa w głowie. Nie działają stare schematy.Zostaje zaufanie.Czas płynie inaczej. Wolniej. Głębiej. Szerzej.Chociaż boję się nowego to jednocześnie je lubię. Niezła mieszanka emocji.Nie wiem, jak coś się robi więc robię tak, jak czuję. Najlepiej, jak potrafię na ten moment.Niedawno podczas podróży zatrzymałam się na lotnisku. Rozglądałam się, szukając wzrokiem kogoś, kto ma mnie odebrać. W telefonie nie działał internet i nie działało też lotniskowe WiFi.Przez chwilę byłam tylko ja i moja niepewność.A potem ktoś podszedł. „How can I help you?”I poczułam, że jestem zaopiekowana.Powiedziałam, że potrzebuję internetu aby skorzystać z WhatsApp. Udostępnił hotspot.Tyle nowości wokół. Tyle bodźców.…

2 komentarze

Sąsiad

Mam pewnego sąsiada. Jak w tej piosence: znamy się tylko z widzenia.... Mówimy sobie zwyczajowe „dzień dobry”. Ale niedawno uświadomiłam sobie, że nawet nie wiem, jak ma na imię.Klasyczna sąsiedzka znajomość. A właściwie to bardziej nieznajomość. Wielkie miasto w pigułce. Wielkie miasto potrafi być mistrzem takich relacji. Blisko, a jednak obok. Często, a jednak wcale. Spotykam go w różnych okolicznościach. W sklepie. Na chodniku. Czasem okazuje się, że w tym samym czasie wpadliśmy do tej samej restauracji. I ostatnio odkryłam pewną prawidłowość a może nieprawidłowość. Kiedy ma na sobie elegancki strój np. marynarkę to jakby włączał się tryb: uprzejmy, szarmancki spokojny, uważny w gestach i słowach. A kiedy zakłada rozciągnięty dres i idzie do sklepu to jakby ktoś podmienił człowieka. Szura nogami. Mruczy pod nosem niecenzuralne słowa. Zdarzyło się nawet, że widziałam jak splunął na chodnik. Przypomniały mi się powiedzenia:„Krawat…

4 komentarze

Luty

Rano byłam z przyjaciółką na spacerze w lesie. Jeszcze zima. Jeszcze ziemia twarda i powietrze ostre ale dziś już było inaczej. Nad śniegiem unosiła się lekka mgiełka zapowiadająca zmianę stanu skupienia.Ptaki śpiewają już inaczej jakby wiedziały coś, czego my dopiero się domyślamy. Czuć wiosnę w powietrzu. Jeszcze nie w kalendarzu ale w powietrzu już tak. Na ścieżce zauważyłam ślad, który ułożył się w charakterystyczny znak serca. Przypadek? Może tak a może nie. Ale są takie chwile, których nie chce się tłumaczyć. Chce się je przyjąć, poczuć i przeżyć. Wracając do domu słuchałam w samochodzie audycji „Koncert życzeń”. I nagle poczułam się jak w dzieciństwie, gdy w każdą niedzielę w telewizji był koncert życzeń. Poczułam tamtę prostotę wzruszeń. Chyba robię się bardziej sentymentalna. Z życzeń płynęło dużo serdeczności. Popłynęły życzenia urodzinowe, imieninowe, dla par z okazji rocznic relacji. Trochę nieśmiałe, trochę…

0 Komentarzy