Studenci

Są takie momenty w życiu rodzica, kiedy czas staje na głowie. Zwłaszcza wtedy, gdy jesteś mamą dorosłej już córki… ale w środku wciąż dobrze pamiętasz siebie z czasów studenckich. Kilka dni temu usłyszałam od córki:„Mamo, przyjdą do nas moi znajomi ze studiów, dobrze?” No i zaczęło się… film w mojej głowie ruszył natychmiast. Przypomniała mi się herbata parzona w garnku, kolacje składające się głównie z ryżu a w wersji de lux … z ryżu z jogurtem, rozmowy do trzeciej nad ranem o sensie życia i o tym, czy sesję da się przeżyć wyłącznie na kawie i nadziei. No nie ma co kryć, skojarzenia ze studentami bywają… barwne. Lekko chaotyczne, trochę głośne a czasem bardzo kreatywne. Więc gdzieś między wyjmowaniem dodatkowych kubków a dyskretnym sprawdzaniem, czy mamy wystarczającą ilość herbaty, pojawił się ten cichy głos w głowie:„Ciekawe, jak to będzie…” A…

3 komentarze

Gdy zakwitną krokusy

Czas w ostatnich dniach zachowywał się inaczej. Rozszerzał się, falował i jednocześnie stawał się bardziej abstrakcyjny niż zwykle. 27 stycznia celebrowałam swoje urodziny. Życzenia docierały do mnie z różnych stron, od gór aż po morze, przez Azję i Amerykę, przez różne kraje Europy. Jakby słowa i czas miały skrzydła, znały skróty i nie uznawały granic. Z każdego słowa płynęła serdeczność, a ona nie podlega kalendarzom ani nie zna granic. Poczułam się zauważona i kochana. Dowiedziałam się o istnieniu elitarnych klubów: 20+, 30+, 40+, 50+ 60+, 70+.... 100+ itd. Z dumą i radością przyjęłam awans do kolejnego klubu. To wyjątkowe wyróżnienie. Mam już przecież honorowe członkostwo w niektórych z tych klubów. Czas nie odjął mi niczego a raczej nauczył wybierać to, co ważne. Zdecydowałam, że urodziny w tym roku świętuję przez cały rok . To niesamowity czas. Tego samego dnia rozmawiałam…

3 komentarze

Bazarek

Obudziłam się wczoraj (w sobotę) bez budzika. Po tygodniu wstawania na komendę dzwonka to takie przebudzenie brzmi jak luksus w czystej postaci. Zielony koktajl na śniadanie i już wiem, że to będzie dobry dzień. Mówię domownikom, że idę chillować na bazarku. Biorę wiklinowy koszyk, w głowie mam listę zakupów i ruszam. Chillout na bazarku. Tak, tak ... naprawdę to lubię i wcale nie waham się z tego korzystać. Nie market, nie przypadkowy sklepik, ale porządny bazarek.  Taki, o którym mówi się, że kupisz tam mydło i powidło. Trochę to zakupy, a trochę szwendanie się bez celu. Ma to swój urok. Mam tu swoich ulubionych dostawców, wiem, gdzie są najlepsze ryby, jajka, sery, przyprawy i pieczywo. Kto chce, kupi też ubrania, buty, książki, drobną elektronikę, nasiona, kwiaty czy karmę dla zwierząt. Można spotkać kogoś znajomego z okolicy. Zatrzymać się. Pogadać. A…

0 Komentarzy

Tea time

Miałam sen. Herbatka u królowej angielskiej. Byłam obserwatorem. Tak jakbym unosiła się w powietrzu albo jakbym oglądała film o spotkaniu przy herbacie u królowej. Oprócz królowej Elżbiety II, był też Louis de Funès oraz książę Karol. Delikatna porcelana. Para unosząca się nad filiżankami. Czas, który na chwilę przestaje się spieszyć. Tea time. Rytuał. Uważność. Rozmowa. Gdy się obudziłam to pomyslałam o herbatkach u nas w domu. Bo u nas w rodzinie mamy dwa typy miłośników herbaty i rozpoznać ich można po wielkości kubka. Jedni piją z małych filiżanek, jakby delektowali się chwilą. Drudzy wybierają kubki ogromne, jakby chcieli się herbatą otulić od środka. Każdy tak jak lubi . Razem. Lubię tea time. A Ty? Jesteś bardziej team herbata mała czy duża? Czarna czy zielona? A może team herbata albo team kawa?

0 Komentarzy