Nocna wędrówka
04.04 piękna data . Dobra na wędrówkę przed siebie i do siebie . Wyruszyłam z Beatą na trasę. Przed nami 40 km. Pieszo. Różnymi drogami. Trochę przez podwarszawskie wsie, choć bardziej tu pasuje określenie przedmieścia a trochę przez łąki i lasy. Start o g.19. Idziemy nocą. O tej porze roku szybko robi się ciemno . Na początku dużo sił więc idzie się w miarę łatwo i pierwsze 20 kilometrów mija sprawnie. Jednak po tym odcinku pojawia się pierwszy kryzys i pytania: po co mi to ? I kto to wymyślił???. Nogi już bolą. Ciemno, zimno i do domu daleko. Ale idziemy dalej. Wiedziałam, że nie będzie łatwo ale nie wiedziałam , że będzie czasami bardzo trudno. Po kolejnych kilometrach gdy widzę auto z tablicą EL... to już myślę, że przeszłyśmy chyba z 500 kilometrów i jeszcze trochę a zobaczymy Baltyk…