Czwarta nad ranem
Ostatnio budzę się w środku nocy. O drugiej w nocy. Czasem o piątej. Leżę i pozwalam płynąć myślom. Noc otwiera inną przestrzeń, w której wszystko staje się wyraźniejsze a jednocześnie takie jakby z innej rzeczywistości. Noc to brama do tego, co ukryte głęboko. Nucę wtedy w głowie: „Czwarta nad ranem, może sen przyjdzie, może mnie odwiedzi”. Znacie tę piosenkę SDM? Ten fragment często przypomina mi się w nocy. Dużo mam różnych wspomnień, które uruchamia ten kawałek. Ale przypomina mi też o tym, że w nocy człowiek spotyka się sam ze sobą. Nie z tym codziennym, takim zabieganym, tylko z tym głębszym. Z tym który słucha, patrzy i czuje. Może właśnie wtedy w nocy, gdy nic nie trzeba, tak między jawą a snem, może właśnie wtedy jestem najbliżej swojej prawdy ?