See you again!

Za kilka godzin wsiądziemy do samolotu i każda z nas poleci w swoją stronę. Ale zanim lotnisko, samolot i kilkanaście godzin podróży to mamy dwie możliwości. A czasem nawet więcej, tylko jeszcze ich nie widzimy. Wkrótce zachód słońca i dziewczyny z naszej grupy wybierają: basen na dachu hotelu z widokiem na ocean albo plażę.Widok z góry na zachód słońca czy spotkanie twarzą w twarz.Ja wybieram plażę.Dziś wracamy do domu i chcę się pożegnać. Z oceanem, z tym czasem na wyspach i z tą podróżą do siebie pięknie przez Kasię i Agę nazwaną: Intu_nezją.Widziałam już wiele zachodów słońca a jednak każdy z nich zatrzymuje mnie na nowo.Jakby świat mówił:„Popatrz jeszcze raz. To się już nie powtórzy.” W drodze nad ocean spotykamy różnych ludzi, turystów, sprzedawców, dorosłych i dzieci biegające dzieci, nowożeńców podczas sesji zdjęciowej na plaży, młodzież puszczającą latawce. Myślę o…

2 komentarze

Taxi!

Z portu do willi jest niedaleko, więc możemy iść pieszo, ale perspektywa taszczenia bagaży w upale nie brzmi jak przyjemna przygoda.Bo kiedy żar leje się z nieba, "niedaleko” potrafi nagle zrobić się… znacznie dalej.Rozglądamy się za taxi. Odruchowo bo przecież to oczywiste, że gdzieś powinien być samochód, który nas zabierze.I wtedy przychodzi to małe zdziwienie…Bo nie ma samochodów.Ani tych „bardziej eko”, ani „nowoczesnych”, ani „zgodnych z normami”.Nie ma ich wcale.Są za to rowery, na których można się snuć, nie spieszyć, patrzeć.Są skutery, które wydają się trochę niecierpliwe, trochę zbyt głośne, ale wpisane w rytm wyspy.I są zaprzęgi konne…jakby czas gdzieś po drodze zapomniał przyspieszyć i zatrzymał się na chwilę w innym wieku.Myślę sobie ... czy to nie jest niezwykłe, że w tym rozpędzonym świecie są jeszcze miejsca, gdzie nic nie musi pędzić?I coś we mnie też zwalnia.Bo może nie wszystko…

0 Komentarzy

Dźwięki

Słońce chyli się ku zachodowi ale na tej wyspie to nie jest cichy zachód.Zamykam oczy i zamiast obrazów chłonę dźwięki.Najpierw słyszę ptaki. Śpiewają czysto, lekko i radośnie.Ich melodie przypominają mi wiersz z dzieciństwa, „Ptasie radio”… Pamiętasz ten wiersz?Tijo, trijo, tru lu lu lu lu… A potem słyszę coś zupełnie innego.Głos muezina, który nawołuje do modlitwy. Ten dźwięk jest nieznany, nieoswojony, więc słyszę go po swojemu ... jak falę dźwięku, jak „uuu ma aaaa mla…”Słucham z ciekawością, bez potrzeby rozumienia. I nagle w tle pojawiają się dzwoneczki. Słychać je coraz bliżej i głośniej.Znajome dzwięki z zimowej piosenki:Zima, zima, zima, parska raźno koń, jadę, jadę w świat sankami, sanki dzwonią dzwoneczkami:dzyń, dzyń, dzyń... Tylko skąd tu sanki??? Przecież jestem nad oceanem. Bez zimy i bez śniegu. Zaskakujące, jak pamięć i zmysły potrafią splatać światy, które nigdy się nie spotkały.Pierwszy raz podziwiam zachód…

1 Komentarz

Wyspa żółwi i filozofów

Idę po plaży. Lubię to uczucie gdy stopy zapadają się w miękki piasek.Czasem schodzę na deptak i czytam napisy, które ktoś umieścił na tabliczkach przed wejściem do barów.Niby zwykłe zdania, kilka liter, parę słów a jednak… niektóre jakby rozmawiały z czytelnikiem. Niektóre są zabawne i wywołują uśmiech na twarzy a niektóre zatrzymują na chwilę i brzmią, jakby pisał je ktoś, kto już coś zrozumiał.Zamyśliłam się nad zdaniem:“I see the future in your eyes.”Proste a jednak mówi wiele.Bo może przyszłość nie jest gdzieś daleko. Może jest w tym, jak patrzysz i w tym, co widzisz.W tym, co wybierasz dzisiaj. Potem moje myśli pobiegły do dzisiejszego poranka gdy płynęliśmy na snorkeling.Woda otoczyla nas błękitem i spokojem. Przyjęła nas bez pośpiechu.A potem pojawiły się żółwie. Ciche, dostojne i obecne. Jakby znały odpowiedzi, których my wciąż szukamy.Jakby przypominały, że przyszłość nie musi pędzić. Że…

1 Komentarz