Stopy

Śniły mi się dziś stopy. Ludzkie stopy.Najpierw zobaczyłam stopy zmęczone i poranione wędrówką po górach. Takie stopy, które przeszły już wiele ścieżek i niosły historię w każdym swoim śladzie.A potem pojawiły się inne. Szerokie i krótkie jak stopy Hobbita. Te stopy wyglądały na wypoczęte. Kojarzysz Frodo Bagginsa z Władcy Pierścieni?To właśnie takie stopy jak u Frodo widziałam.I przypomniałam sobie sceny z tego filmu. To co było wiodące w tych obrazach to bliskość natury i silne stopy dające oparcie.Przypomniał mi się świat, w którym czuje się ziemię pod stopami. Zobaczylam świat, gdzie bliskość natury jest jego częścią, a nie tylko dodatkiem do życia. Przypomniałam sobie jak przyjemnie jest chodzić boso po trawie. Gdy zamykam oczy to czuję jak poranna rosa przyjemnie osiada na moich nogach. Patrząc na te stopy we śnie, pomyślałam o oparciu.O tym, jak bardzo potrzebujemy dziś czegoś, co…

0 Komentarzy

Maski

Lęk, ekscytacja i ciekawość są jak trzy siostry, które często przychodzą razem. Są różne ale mają tych samych rodziców. Zastanawiasz się czasem nad tym co czujesz, gdy robisz coś po raz pierwszy i z czego to właściwie wynika? Co jest pod maską, którą nosisz?Jakiś czas temu zmieniliśmy samochód na nowszy. Sama zmiana auta była czymś nowym ale juz oswojonym bo wcześniej kilka razy zmienialiśmy auto. Teraz jednak był jeszcze jeden element, który wywołał we mnie prawdziwą mieszankę emocji. Nowe auto ma automatyczną skrzynię biegów.Przez lata jeździłam wyłącznie samochodami z manualną skrzynią a auomat był dla mnie zupełnie nieznanym światem.Przypomniał mi się wtedy film Krudowie. Czułam się jak mieszanka jego bohaterów a właściwie ich cech. Była we mnie radość i ciekawość. Był lęk. Chwilami zamrożenie. Potem znów ekscytacja. I znów lęk.Ktoś, kto od lat jeździ automatem, może pomyśleć: „Ale czego tu…

0 Komentarzy

Popielata

Mój sobotni poranek pachniał truskawkami.Jak co tydzień byłam na bazarku. Lubię ten rytuał. Lubię luźne rozmowy z sąsiadami, koszyki pełne kolorów, dłonie sięgające po najdorodniejsze owoce. A najbardziej lubię ten moment w roku, gdy zaczyna się sezon na truskawki - najbardziej czerwony, najbardziej pachnący i najbardziej smakowity ze wszystkich sezonów.Potem przyjdzie czas czereśni. Też wyczekany.Ale na razie jesteśmy w truskawkowym raju.Siedziałam więc z miską truskawek i smakowałam czerwień. Taką soczystą, pewną siebie, taką, która nie przeprasza za swoją intensywność.Wtedy napisała do mnie koleżanka.Wymieniłyśmy kilka zdań o życiu. Takich zwyczajnych i niezwyczajnych zarazem.I napisała:- Ostatnio czuję się popielata. Tak właśnie napisała. Nie szara. Nie bura. Nie beżowa. Nie bezbarwna.Popielata.Zatrzymałam się przy tym słowie.- A popielaty u Ciebie to osobny kolor czy mieszanka bieli i czerni? – zapytałam.- Osobny – odpowiedziała.I został ze mną ten kolor taki zawieszony w powietrzu pomiędzy czerwoną…

0 Komentarzy

Kintsugi

Są takie słowa, które wracają do nas z różnych stron świata jakby chciały, żebyśmy w końcu usłyszeli je naprawdę.Ostatnio powraca do mnie kintsugi. Stara japońska sztuka naprawiania potłuczonych naczyń.Kin oznacza złoto.Tsugi to połączenie.Nie ukrywa się w niej pęknięć ani nie udaje, że nic się nie stało.To właśnie miejsca zranione zostają otulone złotem.Pomyślałam, że my też jesteśmy jak te naczynia.Nosimy ślady zranień, strat, zawodów, przemilczeń.Czasem próbujemy je schować pod uśmiechem albo perfekcją.A przecież to właśnie pęknięcia uczą nas wrażliwości.Dzięki nim stajemy się bardziej prawdziwi.Bardziej miękcy dla siebie i innych ale też mocniejsi, choć już inaczej niż kiedyś.Kiedyś z zapartym tchem czytałam o kintsugi w książce Purezento a dziś wróciło do mnie w artykule „Kiedy spotkają się dwa żurawie…”.I zatrzymał mnie fragment inspirowany chińską mądrością:„Nie możesz powstrzymać smutnych ptaków przed przelotami nad twoją głową, ale możesz je powstrzymać przed uwiciem gniazda w…

0 Komentarzy