Kintsugi

Są takie słowa, które wracają do nas z różnych stron świata jakby chciały, żebyśmy w końcu usłyszeli je naprawdę.Ostatnio powraca do mnie kintsugi. Stara japońska sztuka naprawiania potłuczonych naczyń.Kin oznacza złoto.Tsugi to połączenie.Nie ukrywa się w niej pęknięć ani nie udaje, że nic się nie stało.To właśnie miejsca zranione zostają otulone złotem.Pomyślałam, że my też jesteśmy jak te naczynia.Nosimy ślady zranień, strat, zawodów, przemilczeń.Czasem próbujemy je schować pod uśmiechem albo perfekcją.A przecież to właśnie pęknięcia uczą nas wrażliwości.Dzięki nim stajemy się bardziej prawdziwi.Bardziej miękcy dla siebie i innych ale też mocniejsi, choć już inaczej niż kiedyś.Kiedyś z zapartym tchem czytałam o kintsugi w książce Purezento a dziś wróciło do mnie w artykule „Kiedy spotkają się dwa żurawie…”.I zatrzymał mnie fragment inspirowany chińską mądrością:„Nie możesz powstrzymać smutnych ptaków przed przelotami nad twoją głową, ale możesz je powstrzymać przed uwiciem gniazda w…

0 Komentarzy

Essa

Szybko minęły dwa tygodnie na wyspach. Głównie boso albo w klapeczkach.Stopy oddychały razem ze mną.Ale podróż samolotem rządzi się swoimi prawami bo jest samolot, lotnisko, kilometry korytarzy.... więc wyciągam sportowe buty. Zakładam. Lekko wiążę sznurówki, ale tak naprawdę lekko.A moje stopy niemal natychmiast protestują:Ojej… już dawno nie byłyśmy tak uciśnione.Czy to konieczne?I pomyślałam wtedy, że ciało mówi prawdę szybciej niż głowa.A wczoraj miałam taką sytuację, że łzy same płynęły mi po policzkach. Dużo było w nich emocji.Zmęczenia, napięcia.Może także zbyt mocnego zaciskania różnych „sznurówek”.Dziś rozmawiałam ze znajomą, bardzo mądrą kobietą.Mówiłyśmy o presji, którą sami sobie robimy.O tym, jak łatwo pomylić mobilizację z ciągłym ściskiem.I przypomniała mi młodzieżowe słowo roku 2022:Essa.Jest w nim jakiś oddech i lekkość.Miejsce na życie bez nieustannego ciśnienia.Bo może właśnie o tym jest dorosłość, żeby umieć rozpoznać, kiedy coś nas wspiera, a kiedy już tylko uciska. To…

0 Komentarzy

Ci sarà

Jest piękny majowy wieczór. Słyszę, jak przyjaciółka coś nuci. Właściwie to bardziej czuję niż słyszę.I ja zaczynam nucić.Najpierw wewnętrznie, potem cicho, ale już na głos.Jezuuus maaaluuusieeeeenki, leży wśród staaajenki…Pyta mnie: Skąd wiedziałaś, że to właśnie to?Odpowiadam, że po prostu czułam ale też nie kryję zdziwienia: Skąd kolęda w maju?I jeszcze przez dwa dni ta melodia chodzi za mną.Mruczy się sama pod nosem, wraca między śniadaniem a obiadem.Jezuuus maaaluuusieeeeenki, leży wśród staaajenki…Zdarzyło Ci się kiedyś, że jakaś melodia wraca i wraca, i sama się nuci?Tak po cichu przejmuje kawałek dnia?Czujesz to?A dziś rano ta sama przyjaciółka wysłała mi włoskie melodie.Tym razem "Ci sarà" duetu Al Bano i Romina Power.I już nucę pod nosem:... Dopo questa vita che si dimentica di teDopo questo cielo senza…I doceniam bardzo, że jednak nie kolęda w maju.Do grudnia już niedaleko ale na razie maj.Wszystko w swoim…

0 Komentarzy

Bieszczadzkie smaki

Jeździ człowiek po świecie. Smakuje życia w wytwornych restauracjach i przy ulicznych straganach.Krewetki, szparagi, naleśniki jedzone gdzieś po drodze, kaczka na różne sposoby.Innym razem pad thai pachnący nocnym miastem albo ryż smażony, który smakuje najlepiej po długim dniu i jeszcze dłuższej drodze.Człowiek zachwyca się smakami świata.I dobrze.Bo świat jest piękny, różnorodny i warto go próbować wszystkimi zmysłami.A potem przyjeżdża w Bieszczady.Siada przy drewnianym stole.Zjada pierogi z serem i młodą kapustką albo gołąbki po lwowsku z kaszą gryczaną. Następnego dnia smakuje żurek albo barszcz na sposób ukraiński a potem placki po bieszczadzku.I nagle przypomina sobie coś bardzo prostego.Że wszędzie dobrze… ale w Polsce najlepiej. Bo są smaki, które karmią nie tylko głód, ale też pamięć, serce i poczucie domu.„Cudze chwalicie, swego nie znacie,sami nie wiecie, co posiadacie.”I może naprawdę warto czasem wrócić do swoich smaków i swoich korzeni. Jakie danie swoim…

2 komentarze