Essa

Szybko minęły dwa tygodnie na wyspach. Głównie boso albo w klapeczkach.Stopy oddychały razem ze mną.Ale podróż samolotem rządzi się swoimi prawami bo jest samolot, lotnisko, kilometry korytarzy.... więc wyciągam sportowe buty. Zakładam. Lekko wiążę sznurówki, ale tak naprawdę lekko.A moje stopy niemal natychmiast protestują:Ojej… już dawno nie byłyśmy tak uciśnione.Czy to konieczne?I pomyślałam wtedy, że ciało mówi prawdę szybciej niż głowa.A wczoraj miałam taką sytuację, że łzy same płynęły mi po policzkach. Dużo było w nich emocji.Zmęczenia, napięcia.Może także zbyt mocnego zaciskania różnych „sznurówek”.Dziś rozmawiałam ze znajomą, bardzo mądrą kobietą.Mówiłyśmy o presji, którą sami sobie robimy.O tym, jak łatwo pomylić mobilizację z ciągłym ściskiem.I przypomniała mi młodzieżowe słowo roku 2022:Essa.Jest w nim jakiś oddech i lekkość.Miejsce na życie bez nieustannego ciśnienia.Bo może właśnie o tym jest dorosłość, żeby umieć rozpoznać, kiedy coś nas wspiera, a kiedy już tylko uciska. To…

1 Komentarz

Ci sarà

Jest piękny majowy wieczór. Słyszę, jak przyjaciółka coś nuci. Właściwie to bardziej czuję niż słyszę.I ja zaczynam nucić.Najpierw wewnętrznie, potem cicho, ale już na głos.Jezuuus maaaluuusieeeeenki, leży wśród staaajenki…Pyta mnie: Skąd wiedziałaś, że to właśnie to?Odpowiadam, że po prostu czułam ale też nie kryję zdziwienia: Skąd kolęda w maju?I jeszcze przez dwa dni ta melodia chodzi za mną.Mruczy się sama pod nosem, wraca między śniadaniem a obiadem.Jezuuus maaaluuusieeeeenki, leży wśród staaajenki…Zdarzyło Ci się kiedyś, że jakaś melodia wraca i wraca, i sama się nuci?Tak po cichu przejmuje kawałek dnia?Czujesz to?A dziś rano ta sama przyjaciółka wysłała mi włoskie melodie.Tym razem "Ci sarà" duetu Al Bano i Romina Power.I już nucę pod nosem:... Dopo questa vita che si dimentica di teDopo questo cielo senza…I doceniam bardzo, że jednak nie kolęda w maju.Do grudnia już niedaleko ale na razie maj.Wszystko w swoim…

0 Komentarzy

Zaczarowany ołówek

Usiadłam dziś na chwilę. Tak naprawdę tylko na 15 minut, żeby spotkać się ze sobą.A że łatwiej mi usłyszeć własne myśli, kiedy piszę, wzięłam notes i długopis.Pierwszy długopis padł na pierwszym wyrazie.Drugi w ogóle nie podjął współpracy.Trzeci pisał tylko przez chwilę.Czwarty ... hmmm również się poddał.Pomyślałam:„No dobrze… do ilu razy sztuka?”I wtedy wzięłam ołówek. A wraz z nim wróciło wspomnienie z dzieciństwa.„Zaczarowany ołówek”. Pamiętasz?Bajka o chłopcu, który rysował różne rzeczy, a one później stawały się prawdziwe.I pomyślałam sobie, że marzenia są trochę jak obrazy rysowane zaczarowanym ołówkiem w wyobraźni.Najpierw pojawiają się gdzieś cicho w środku. Bez wyraźnych kształtów i ledwie widoczne.Tylko ogólny zarys.A potem, kiedy dajemy im uwagę, słowa i odwagę,powoli zaczynają nabierać realnych kształtów.Może właśnie dlatego czasem tak trudno zacząć pisać.Albo odważyć się marzyć.Bo każde zapisane zdanie, każde marzenie, jest trochę jak pierwszy szkic czegoś, co chce zaistnieć naprawdę.…

1 Komentarz

Most do wspomnień

Uwielbiam takie miejsca.Wzgórze, miękkie światło a w dolinie soczysta zieleń prawie po horyzont.Siedzę spokojnie i obserwuję, jak natura uspokaja ciało szybciej niż jakiekolwiek słowa. Zieleń naprawdę koi układ nerwowy. Czuję to zawsze bardzo wyraźnie.Przed nami małe kubeczki ustawione w rzędzie. Degustacja indonezyjskich kaw i herbat, od klasycznych po nieznane mi jak np. kawa z awokado albo herbata z mangosteen. Każdy łyk ma w sobie kawałek tej wyspy.Lubię takie momenty, kiedy mogę smakować miejsce powoli.Lubie zapamiętywać podróż nie tylko zdjęciami, ale też zapachem i smakiem.Po degustacji wybieram to, co zabiorę ze sobą do Polski.Kawę waniliową i herbatę cytrynową.Bo przywożenie smaków z podróży jest dla mnie jak robienie sobie małych mostów do wspomnień. Potem, już w codzienności, wystarczy jeden łyk i wracam tam na chwilę całą sobą.Dziś weekendowy poranek czyli cisza i wolniejsze tempo.Otwieram paczkę waniliowej kawy i… przeżywam zaskoczenie.Kawa rozpuszczalna. Myślałam,…

0 Komentarzy