Most do wspomnień

Uwielbiam takie miejsca.Wzgórze, miękkie światło a w dolinie soczysta zieleń prawie po horyzont.Siedzę spokojnie i obserwuję, jak natura uspokaja ciało szybciej niż jakiekolwiek słowa. Zieleń naprawdę koi układ nerwowy. Czuję to zawsze bardzo wyraźnie.Przed nami małe kubeczki ustawione w rzędzie. Degustacja indonezyjskich kaw i herbat, od klasycznych po nieznane mi jak np. kawa z awokado albo herbata z mangosteen. Każdy łyk ma w sobie kawałek tej wyspy.Lubię takie momenty, kiedy mogę smakować miejsce powoli.Lubie zapamiętywać podróż nie tylko zdjęciami, ale też zapachem i smakiem.Po degustacji wybieram to, co zabiorę ze sobą do Polski.Kawę waniliową i herbatę cytrynową.Bo przywożenie smaków z podróży jest dla mnie jak robienie sobie małych mostów do wspomnień. Potem, już w codzienności, wystarczy jeden łyk i wracam tam na chwilę całą sobą.Dziś weekendowy poranek czyli cisza i wolniejsze tempo.Otwieram paczkę waniliowej kawy i… przeżywam zaskoczenie.Kawa rozpuszczalna. Myślałam,…

0 Komentarzy

Taxi!

Z portu do willi jest niedaleko, więc możemy iść pieszo, ale perspektywa taszczenia bagaży w upale nie brzmi jak przyjemna przygoda.Bo kiedy żar leje się z nieba, "niedaleko” potrafi nagle zrobić się… znacznie dalej.Rozglądamy się za taxi. Odruchowo bo przecież to oczywiste, że gdzieś powinien być samochód, który nas zabierze.I wtedy przychodzi to małe zdziwienie…Bo nie ma samochodów.Ani tych „bardziej eko”, ani „nowoczesnych”, ani „zgodnych z normami”.Nie ma ich wcale.Są za to rowery, na których można się snuć, nie spieszyć, patrzeć.Są skutery, które wydają się trochę niecierpliwe, trochę zbyt głośne, ale wpisane w rytm wyspy.I są zaprzęgi konne…jakby czas gdzieś po drodze zapomniał przyspieszyć i zatrzymał się na chwilę w innym wieku.Myślę sobie ... czy to nie jest niezwykłe, że w tym rozpędzonym świecie są jeszcze miejsca, gdzie nic nie musi pędzić?I coś we mnie też zwalnia.Bo może nie wszystko…

0 Komentarzy

Dźwięki

Słońce chyli się ku zachodowi ale na tej wyspie to nie jest cichy zachód.Zamykam oczy i zamiast obrazów chłonę dźwięki.Najpierw słyszę ptaki. Śpiewają czysto, lekko i radośnie.Ich melodie przypominają mi wiersz z dzieciństwa, „Ptasie radio”… Pamiętasz ten wiersz?Tijo, trijo, tru lu lu lu lu… A potem słyszę coś zupełnie innego.Głos muezina, który nawołuje do modlitwy. Ten dźwięk jest nieznany, nieoswojony, więc słyszę go po swojemu ... jak falę dźwięku, jak „uuu ma aaaa mla…”Słucham z ciekawością, bez potrzeby rozumienia. I nagle w tle pojawiają się dzwoneczki. Słychać je coraz bliżej i głośniej.Znajome dzwięki z zimowej piosenki:Zima, zima, zima, parska raźno koń, jadę, jadę w świat sankami, sanki dzwonią dzwoneczkami:dzyń, dzyń, dzyń... Tylko skąd tu sanki??? Przecież jestem nad oceanem. Bez zimy i bez śniegu. Zaskakujące, jak pamięć i zmysły potrafią splatać światy, które nigdy się nie spotkały.Pierwszy raz podziwiam zachód…

1 Komentarz

Wyspa żółwi i filozofów

Idę po plaży. Lubię to uczucie gdy stopy zapadają się w miękki piasek.Czasem schodzę na deptak i czytam napisy, które ktoś umieścił na tabliczkach przed wejściem do barów.Niby zwykłe zdania, kilka liter, parę słów a jednak… niektóre jakby rozmawiały z czytelnikiem. Niektóre są zabawne i wywołują uśmiech na twarzy a niektóre zatrzymują na chwilę i brzmią, jakby pisał je ktoś, kto już coś zrozumiał.Zamyśliłam się nad zdaniem:“I see the future in your eyes.”Proste a jednak mówi wiele.Bo może przyszłość nie jest gdzieś daleko. Może jest w tym, jak patrzysz i w tym, co widzisz.W tym, co wybierasz dzisiaj. Potem moje myśli pobiegły do dzisiejszego poranka gdy płynęliśmy na snorkeling.Woda otoczyla nas błękitem i spokojem. Przyjęła nas bez pośpiechu.A potem pojawiły się żółwie. Ciche, dostojne i obecne. Jakby znały odpowiedzi, których my wciąż szukamy.Jakby przypominały, że przyszłość nie musi pędzić. Że…

1 Komentarz