Plaża

Siedzę na plaży gdzieś na końcu świata i patrzę na ocean. Kolor wody jest niesamowicie niebieski… tak intensywny, że przez chwilę mam wrażenie, że moje oczy przestają być brązowe i przyjmują błękitny odcień. Słucham szumu fal i obserwuję dzieci, które bawią się na brzegu.Te najmniejsze biegają tylko po piasku i nie wchodzą do wody. Większe zanurzają stopy, sprawdzają granice. A te najstarsze… łapią fale. Stoją na deskach surfingowych i rozmawiają z wiatrem.Nie widzę dorosłych a jednak czuję obecność zasad. Niewidzialnych, ale obecnych zasad.Dzieci wiedzą, ile mogą. Wiedzą, gdzie kończy się zabawa, a zaczyna szacunek do żywiołu.I nagle mam wrażenie, że gdzieś między nimi przemyka ona:Pipi Langstrumpf.Wolna i nieokiełznana. Pamiętasz ją? To ta dziewczynka, która nie pyta o pozwolenie, ale zna swoje granice. Ta, która ufa światu i sobie jednocześnie.Dzieci bawią się razem, bez ekranów i bez pośpiechu. I wygląda na…

0 Komentarzy

Kawa Luwak

Idę między olbrzymimi drzewami. Po lewej stronie widzę jak dojrzewa papaja i kakaowiec, po prawej kawa, a kawałek dalej wanilia.Mam wrażenie, że świat oddycha tu inaczej. Głębiej. Wolniej. Zamykam na chwilę oczy i na moment wracam do sadu dziadka.Słyszę ptaki, czuję zapach jabłek nagrzanych słońcem, miękką trawę pod stopami.Otwieram oczy.I znów jestem tutaj. Po drugiej stronie równika.W sadzie, który nie zna jabłoni, ale zna swoje własne owoce.Kilka kroków dalej jest miejsce degustacji kawy i różnych naparow owocowych, które brzmią jak obietnica i zagadka jednocześnie.Hibiskus to wyobrażam sobie bez trudu.Wanilia ... niemal czuję jej smak.Ale mangosteen tea, kawa z awokado czy kawa kokosowa…Tu zaczyna się przestrzeń bez punktu odniesienia.Tu pozostaje zaufać ciekawości i po prostu spróbować i odnaleźć swój smak. A na końcu tej podróży pośród smaków czeka...ona. Słynna. Owiana legendą.Kawa Luwak.Najdroższa kawana świecie. Najbardziej niezwykła w swoim powstawaniu. Najbardziej… dyskusyjna.Bo…

0 Komentarzy

Matrix

Piękna dziś pogoda, więc wybrałam się za miasto.Wsiadłam do auta i po krótkim odcinku drogi przypomniałam sobie, że nie wzięłam telefonu z domu.Wracać czy nie wracać – oto jest pytanie.W czasach, w których wszystko mamy „pod ręką”, brak telefonu wydaje się niemal nienaturalny.A jednak… pomyślałam - po co mi on, skoro jadę spotkać się z naturą?Oddychać leśnym powietrzem.Wystawić twarz do słońca.Jadę.Jadę dalej.Na moment pojawia się niepewność, bo przydałaby się nawigacja.Nie ma.Skręcam nie tam, gdzie planowałam.Droga dłuższa… ale bardziej malownicza.Bardziej moja.Dojechałam.Wiosna ma w sobie coś z cudu. Te młode listki, które nie pytają „czy warto”, tylko po prostu się rodzą.Uwielbiam tę cykliczność, to odradzanie.Pięknie jest.Zrobiłabym zdjęcie… ale nie wzięłam telefonu.Więc stoję i patrzę.Naprawdę patrzę.Myślę o tym, jak żyliśmy kiedyś – bez internetu, bez ciągłego „zatrzymywania chwili”. Czuję się przez chwilę jak tacy dziwni ludzie w '95.I nagle… zza drzew, na polanę…

0 Komentarzy

Niewygoda

Wczoraj przyszła do mnie niewygoda. Nie zapukała. Nie zapowiedziała się. Przyszła i ścisnęła żołądek.A było tak: spojrzałam w aplikację mObywatel i zobaczyłam to jedno zdanie, które potrafi zmienić nastrój na pół dnia: minął termin badania technicznego auta.I od razu poczulam wszystko w jednymmomencie: skurcz, napięcie, niewygoda.Jak to możliwe, że to przegapiłam?Znam siebie.Wiem, że takie rzeczy nie odpuszczają łatwo.Krążą gdzieś z tyłu głowy, przypominają się w najmniej odpowiednich momentach, szepczą: „zrób to”, „nie zapomnij”, "to pilne", „to ważne”.Więc zaczęłam szukać terminu kiedy mogę to załatwić.W kalendarzu... jak to w życiu ... pełno.Praca, dom, rzeczy ważne i te, które karmią serce. Zajęcia, które lubię. Pisanie bloga. Jest co robić. Codzienność, która jest dobra… i jednocześnie wymagająca.Odłożyłam na chwilę myśli o tym i wkrótce wszechświat zaopiekował.Wtedy wydarzyło się coś małego. Prawie niezauważalnego a jednak znaczącego.Wiadomość od koleżanki. Zmiana planów. Wszechświat jest elastyczny. Przesunięcie…

0 Komentarzy