Nocne życie

Położyłam się spać o 22:30.Z piękną, dorosłą nadzieją, że rano wstanę rześka, spokojna i wypoczęta.Ale noc miała swój własny scenariusz.Najpierw po mnie biegał pies, który uznał, że to idealny moment na zabawę.Potem koty, gdzieś w środku nocy, rozpoczęły głośne negocjacje o dokładkę suchej karmy.A nad ranem zadzwonił domofon.Podniosłam słuchawkę… i po drugiej stronie była tylko cisza.Teraz pora wstawać a ja mam wrażenie, że potrzebuję jeszcze… ośmiu godzin snu. Pies i koty oczywiście teraz śpią w najlepsze. I krąży mi po głowie jedna myśl.Może to wszystko były jakieś ważne znaki od wszechświata?Pies.Koty.Tajemniczy domofon. Tylko… jak je właściwie odczytać?Na razie odczytuję jeden:kawa będzie dziś moim duchowym przewodnikiem 😉 A Ty jak myślisz ? To były znaki z ukrytym przekazem czy po prostu nocne życie mojego domu? Dobrego dnia dla wszystkich niewyspanych i tych, którym wszechświat też robi nocne niespodzianki.

0 Komentarzy

Lot balonem

Pamiętasz swoje marzenia z dzieciństwa?Ja kilka pamiętam bardzo wyraźnie np :- Guma balonowa Donald z Pewexu.- Lalka Barbie.- Buty „czeszki”.- Zobaczyć wieżę Eiffla.- Spać w łóżku z baldachimem jak z Baśni tysiąca i jednej nocy.- Polecieć samolotem gdzieś daleko.- Spotykać ciekawych ludzi.- Podróżować.- Jeść bez ograniczeń truskawki prosto z krzaka. Był wśród tych marzeń także lot balonem.Jako mała dziewczynka wyobrażałam sobie, jak to jest unosić się nad światem.Jak wróżka. Jak w bajce o Piotrusiu Panie.Albo jak w filmie „Niekończąca się opowieść”.Pamiętasz ten film?Dziś pomyślałabym o tym trochę inaczej.Pomyślałam o unoszeniu się wysoko, tak, że wszystko na dole staje się cichsze, mniejsze, mniej pilne.To marzenie o lekkości, o powietrzu, które niesie, o chwili, w której można zobaczyć więcej bo patrzy się z innej wysokości.Nie o ucieczce.O perspektywie.O tym, żeby na moment wznieść się ponad codzienność i zobaczyć swoje życie jak krajobraz:z…

1 Komentarz

Wróble

Obserwuję sikorki. Uwielbiam to. Przylatują do nas co roku i może nawet co roku te same.Czasem mam takie wrażenie, bo pojawiają się późną jesienią i stukają w okno, jakby wiedziały, że kupiliśmy dla nich sporą porcję słonecznika.Mamy czasem też orzechy włoskie ale one wolą słonecznik. Przylatują też kowaliki.I od czasu do czasu grubodziób. Grubodziób.... o ten to potrafi biesiadować. Rozsiada się jegomość, przy pojemniku ze słonecznikiem i je, je, je…Zupełnie inaczej niż sikorki.Sikorki są w ciągłym ruchu. Podlatują, biorą ziarenko i lecą na pobliską sosnę.Tam rozdziobują łupinkę, zjadają nasionko i wracają po następne. A grubodziób siedzi i je, je i je...Rozglądam się czasem za wróblami.Ale od pewnego czasu nigdzie ich nie widzę.Może wyprowadziły się z Warszawy. Kto wie.Widziałam ich za to dużo w Egipcie.Więc może to właśnie te warszawskie się tam przeniosły.Tylko jakby doleciały do Egiptu?Przecież mają takie małe skrzydełka.Może…

0 Komentarzy

Medytacja na lotnisku

Co się zwykle robi na lotnisku?Czeka.Na boarding. Na komunikat z głośników.Na swoje miejsce w kolejce do bramki. Na moment, w którym wreszcie można ruszyć dalej.A co jeszcze można robić z takich rzeczy, które nie budzą szczególnego zainteresowania służb ochrony lotniska?Przychodzi mi do głowy przynajmniej kilka pomysłów. Ale tym razem moje myśli poszybowały w kierunku Buddy i medytacji.Wyjęłam słuchawki z torebki. Włożyłam je do uszu.Usadowiłam się wygodnie, na tyle, na ile to możliwe na lotniskowej ławeczce.Zamknęłam oczy.Głęboki wdech. Potem wydech. I jeszcze raz.Zanurzyłam się w jedną z najprostszych medytacji. Moją ulubioną:Bodyscan.Świat zewnętrzny powoli się wyciszał.Jakby oddalał się o kilka kroków.Wsłuchiwałam się w swoje ciało i w swój oddech.Miałam poczucie, jakby otaczała mnie niewidzialna osłona.Dźwięki z zewnątrz były przytłumione.Słyszałam własny oddech i bicie swojego serca.Nie wiem, ile upłynęło czasu.Może piętnaście minut a może czterdzieści.Otworzyłam oczy.Świat zewnętrzny był taki sam.Ludzie dalej spieszyli się…

0 Komentarzy