Po jednej nutce

„Boszeeee”… jakich ja mam znajomych. Jedni potrafią przez godzinę mówić o gotowaniu np. o tym, jak cebula powinna się zeszklić. Albo o ziołach, na co najlepszy jest rumianek oraz o tym, że szałwia to nie tylko na gardło, ale i na złamane serce (nie wiem, nie znam się ale kontakt do Zielarki mogę podać). Inni wyszywają cudeńka na tamborku. Grają w teatrze albo pracują w teatrze. Piszą książki. Jeżdżą tirem przez pół Europy i mówią o tym z takim błyskiem w oku, jakby prowadzili statek kosmiczny. Są też tacy co biegają boso po rannej rosie i takich co rozmawiają ze swoimi psami i kotami. Istny przegląd osobowości i festiwal pasji. I ja w tym wszystkim siedzę, słucham, podziwiam. Czasem się śmieję, czasem wzruszam. Jedna ze znajomych ma zwyczaj szczególny. Co jakiś czas pisze: „Wysyłam Ci playlistę na ten tydzień”.I wysyła.…

0 Komentarzy

Studenci

Są takie momenty w życiu rodzica, kiedy czas staje na głowie. Zwłaszcza wtedy, gdy jesteś mamą dorosłej już córki… ale w środku wciąż dobrze pamiętasz siebie z czasów studenckich. Kilka dni temu usłyszałam od córki:„Mamo, przyjdą do nas moi znajomi ze studiów, dobrze?” No i zaczęło się… film w mojej głowie ruszył natychmiast. Przypomniała mi się herbata parzona w garnku, kolacje składające się głównie z ryżu a w wersji de lux … z ryżu z jogurtem, rozmowy do trzeciej nad ranem o sensie życia i o tym, czy sesję da się przeżyć wyłącznie na kawie i nadziei. No nie ma co kryć, skojarzenia ze studentami bywają… barwne. Lekko chaotyczne, trochę głośne a czasem bardzo kreatywne. Więc gdzieś między wyjmowaniem dodatkowych kubków a dyskretnym sprawdzaniem, czy mamy wystarczającą ilość herbaty, pojawił się ten cichy głos w głowie:„Ciekawe, jak to będzie…” A…

3 komentarze

Do kina czy na film ?

Do kina czy na film? Podczas oglądania kilku filmów w kinie zauważyłam pewną powtarzalność. Mianowicie: zwiastuny są mega ciekawe, a potem idę na film i mam wrażenie, że… wszystko, co było w nim interesujące, już zostało pokazane wcześniej. A sam film ? Flaki z olejem. Rozczarowanie level hard. Wręcz tak, jakby zwiastun był lepszą wersją filmu. Najpierw trailer, a potem… triller. No jak tak można??? I wtedy przyszła mi do głowy taka myśl: skoro są już przepisy, że produkt w reklamie nie może różnić się od tego w rzeczywistości, to dlaczego nie ma tego samego w przypadku zwiastunów filmowych? Bo wiecie… Ostatnio przed filmem, na który wybrałam się ze znajomą, kupiłyśmy prosecco i aperol. Na ulotce pokazane piękne, szklane kieliszki. I nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłyby być… w plastiku. I dokładnie tak się czasem czuję po seansie.…

0 Komentarzy

Tea time

Miałam sen. Herbatka u królowej angielskiej. Byłam obserwatorem. Tak jakbym unosiła się w powietrzu albo jakbym oglądała film o spotkaniu przy herbacie u królowej. Oprócz królowej Elżbiety II, był też Louis de Funès oraz książę Karol. Delikatna porcelana. Para unosząca się nad filiżankami. Czas, który na chwilę przestaje się spieszyć. Tea time. Rytuał. Uważność. Rozmowa. Gdy się obudziłam to pomyslałam o herbatkach u nas w domu. Bo u nas w rodzinie mamy dwa typy miłośników herbaty i rozpoznać ich można po wielkości kubka. Jedni piją z małych filiżanek, jakby delektowali się chwilą. Drudzy wybierają kubki ogromne, jakby chcieli się herbatą otulić od środka. Każdy tak jak lubi . Razem. Lubię tea time. A Ty? Jesteś bardziej team herbata mała czy duża? Czarna czy zielona? A może team herbata albo team kawa?

0 Komentarzy