Szczeniak i rekin

Od lutego mieszka z nami szczeniaczek o wdzięcznym imieniu Madzia. To pies naszej córki Ali. Lubię obserwować tego psiaka i często zauważam ile w jej zachowaniu jest takiej naturalnej mądrości . Gdy Madzia nagromadzi w sobie zbyt wiele emocji, gdy cały świat robi się zbyt głośny, zbyt szybki albo zbyt bliski to Madzia biegnie po swojego pluszowego rekina. Chwyta go w zęby i cicho wyje, jakby wypuszczała z siebie wszystko to, czego jeszcze nie umie unieść. Mówimy wtedy, że wyje w rekina. I w tym czymś zaskakująco prostym i naturalnym widzę jej mądrość: znaleźć swój sposób, zanim napięcie znajdzie ją. A Ty? Jaki masz swój rytuał na powrót do siebie? Co pomaga Ci spuścić parę, zanim zrobi się za późno?

0 Komentarzy

Podróże w czasie i przestrzeni

Mam taką znajomą, dla której niemożliwe po prostu nie istnieje. Nazwijmy ją Kasia. Ma w sobie zalet moc i tę iskrę, co rozpala rzeczy, zanim zdążysz powiedzieć „chyba się nie da”. Pamiętacie „Pippi” Astrid Lindgren? Kasia bywa jak współczesna Pippi Langstrumpf. Mieszka w domku na końcu wsi, jej tata przemierza dalekie lądy i oceany. Pippi jadła gwoździe, tańczyła boso w kukurydzy i potrafiła podnieść konia. Kasia… no cóż … potrafi bardzo podobnie. Może nie podnosi koni (a może po prostu o tym nie mówi?), ale energią potrafi unieść pół świata. Uwielbiam nasze spotkania. Przenoszą mnie do krainy dzieciństwa i radości, gdzie wszystko jest możliwe, a każdy dzień pachnie przygodą. A jednocześnie, kiedy trzeba, Kasia ogarnia cały codzienny kołowrotek, nawet ostry cień szarego ZUS-u. Bez mrugnięcia okiem. Rozmowa o terminach z nią to jak, podróże w czasie i przestrzeni, jak skakanie po…

0 Komentarzy

Czy ja lubię kawę?

Czy ja lubię kawę? Kto mnie zna, ten wie, że tak. Czasem jednak zastanawiam się, co tak naprawdę lubię w tym piciu kawy. Smak? Zapach? A może ten mały rytuał? Najbardziej lubię ten moment, gdy gotuję kawę z przyprawami, potem przelewam ją do małego dzbanka i rozkoszuję się jej zapachem. Stawiam ją w salonie, nalewam do małej filiżanki I powoli piję gorącą. Cały pokój pachnie kawą i luksusem – takim, który nic nie kosztuje, a wszystko zmienia. Kiedyś często kończyłam z zimną kawą. Zostawioną gdzieś między jednym telefonem a drugim, między myślą i obowiązkiem, między „już idę” a „zaraz wracam”. A potem przyszła do mnie ta książka - „Zanim wystygnie kawa”. Czytałaś / czytałeś tę książkę? Polecam. Opowieść o tym, że czas można próbować cofnąć, ale sens zawsze wraca do jednego: najważniejsze rzeczy dzieją się tu i teraz. W tej…

0 Komentarzy

Komorebi

Moją uwagę przyciągnęło dziś piękne zdjęcie na Instagramie. Drzewa i światło. Olśniewające.Sprawdziłam co to i okazuje się, że to komorebi . To japońskie słowo oznacza promienie słońca przesączające się przez korony drzew. Słowo opisuje też zjawisko niosące ze sobą poczucie harmonii, spokoju, melancholii i pięknej, ulotnej chwili, którą wywołuje.Dosłownie słowo to składa się z 3 części:ko (drzewo)more (przesączanie się)bi (słońce). Zachwyca mnie zarówno zjawisko jak i to słowo. Nie wiem co bardziej.Sprawdziłam czy po polsku mamy też jakieś słowo opisujące to cudne zjawisko. Jest, a i owszem.Internet pokazuje, że polskie określenie tego zjawiska, uczucia, tej pięknej chwili to… Śreżoga. No kocham polski, naprawdę kocham, ale wybaczcie… Śreżoga? Witki opadają.Co to ma być??? Naprawdę nie możemy jakoś ładniej nazwać takiego delikatnego, świetlistego zjawiska?Przecież to brzmi jak zaklęcie z podręcznika do zielarstwa albo jakiejś czarnej magii, a nie jak miękkie światło tańczące między…

0 Komentarzy