Deser

W weekend poszliśmy ze znajomymi na steki. Fajne spotkanie, rozmowy, przyjemne miejsce, pyszne jedzenie.Po daniu głównym byliśmy gotowi na jakiś mały deser. I tu.... zaskoczenie bo... nie ma. Szok. Ale nie poddaliśmy się i ....wybraliśmy:Tatar na deser.Zamiast bezy, sernika, musu malinowego.Coś surowego, konkretnego, nieoczywistego.Coś, co łamie rytuał i każe smakować inaczej.Pomyślałam dziś, że w biznesie jest podobnie.Czasem największą siłą nie jest to, co bezpieczne, miękkie i „ładnie podane”.Ale to, co surowe. Prawdziwe. Nieoczekiwane.To, co sprawia, że ludzie zatrzymują się na chwilę i myślą:„Okej… tego się nie spodziewałem.”Bo innowacja często nie jest różowym lukrem.Częściej bywa jak tatar na deser ... prosta, mocna, odważna.Bywa decyzją, która wykracza poza schemat.Rozmową, której nikt nie miał odwagi zacząć.Produktem, który nie powstał, by się podobać, ale by rozwiązać realny problem.Zespołem, który nie szuka komfortu, lecz sensu.I może właśnie o to chodzi:By od czasu do czasu zamówić…

0 Komentarzy

Jak przetrwać z nastolatkiem?

Kuzynka zapytała mnie ostatnio: „Jak przetrwać z nastolatkiem?” Uśmiechnęłam się i odpowiedziałam krótko i pół żartem, pół serio: wytrzymać. Ale zaraz dopytałam, co tak naprawdę kryje się w tym jej „przetrwać”. I wtedy usłyszałam coś znacznie głębszego: „W sensie niedosłownym… bardziej wiesz… że wszystko się zmienia. Że rodzice idą na dalszy plan.” Pomyślałam wtedy, że dorastanie to nie sztorm do przetrwania, ale przypływ, który przesuwa granice bliskości. To moment, kiedy dziecko, takie jeszcze nasze, ale już bardziej swoje - wyciąga rękę w stronę świata, a nie w stronę nas. W tym wszystkim rodzic staje się latarnią. Nie sterem. Nie kapitanem. Staje się latarnią, która świeci spokojnie, nie narzuca kursu, ale jest bezpiecznym punktem odniesienia. Jest obecnością, która pomaga odnaleźć drogę, choć pozwala dziecku testować własny kompas, szukać, błądzić, wracać. I znów wychodzić w świat. Trochę jak wtedy, gdy uczyliśmy dziecko…

0 Komentarzy

Medytacja

W obecnych czasach ciągle nam się wydaje, że nie mamy czasu. Nie mamy czasu na to, nie mamy na tamto, a już na medytację to na pewno nie. Bo w naszej głowie medytacja często wygląda jak coś odległego, zarezerwowanego dla buddyjskich mnichów, dla ludzi, którzy mają: czas, ciszę i idealne warunki. A przecież … jak napisal Jon Kabat-Zinn „Medytacja to nie to, co myślisz”. Dziś leżałam w wannie. Zanurzyłam się prawie cała w ciepłej, kojącej wodzie. Głowę ułożyłam tak, aby uszy znalazły się pod powierzchnią wody, a twarz ponad nią. Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w bicie mojego serca. Wszystko się uspokoiło. Został tylko ten jeden rytm: bam-bam… bam-bam… Muzyka mojego wnętrza. Pierwszy dźwięk, z którym przyszłam na świat i codziennie nadaje rytm mojemu życiu. I wtedy poczułam wdzięczność. Za to, że słyszę. Za to, że moje ciało oddycha. Za…

0 Komentarzy

Rozmowy i cynamon

Ja i Ala. Mama i córka. Dwie drogi, dwa sposoby poruszania się po świecie. Ja - dla mnie ludzie są jak powietrze. Nie wiem czy długo wytrzymałabym na bezludnej wyspie . Zapytam o drogę, utnę sobie pogawędkę z kimś ciekawym w parku, przyniosę do domu opowieści znalezione po drodze. Ala - przeczyta, sprawdzi, znajdzie instrukcję. Ułoży świat w logiczne kroki, w mapę, przygotuje wszystko z właściwą sobie dokładnością. Gdybym szukała specjalisty w jakiejś dziedzinie i Ala akurat działałaby w tej branży to dużo byłabym skłonna zapłacić za jej pracę. To gwarancja zaangażowania i jakości. Gdy w wakacje popsuł się u nas piekarnik i kupiliśmy nowy to zadziałałyśmy jak zawsze, po swojemu. Ala otworzyła instrukcję - strona po stronie. Sprawdziła programy, temperatury, funkcje, żeby cynamonki wyszły idealne. Właśnie takie, jak lubi: dopracowane, zrobione z uważnością. Ja zajęłam się logistyką - ruszyłam…

0 Komentarzy